Bo czytam bloga. ;) Kiedy pisałeś notkę o papierowym debiucie na łamach "Akcentu", podawałeś tytuł opowiadania. Zatem, kiedy przeglądałam spis treści "Przedświtu" coś mi się skojarzyło. :)
To znów ja - i komentarz pod komentarzem... Ach, po tym, jak w końcu ośmieliłam się odezwać, okazuje się, że mam wiele pytań i w ogóle jestem ciekawska. ;) Jeśli zbyt ciekawska, to z góry przepraszam.
Ale do rzeczy. Nie znam się zbytnio na rynku wydawniczym, ale mam wrażenie, że papierowy debiut to już jest naprawdę coś, a później ukazanie się w antologii, w Emikach, to już w ogóle szaleństwo i wielkie szczęście. I może coś przełomowego? W tym sensie, że szybki rozwój kariery, że nazwisko robi się czytelnikom znane. Zatem jakie teraz masz plany? Jakie publikacje? I co dalej? :)
Czy jest to coś przełomowego? Na pewno dla mnie osobiście tak. Jeśli jednak chodzi o karierę literacką, to na razie mały kroczek, z którego równie dobrze może nic nie wyniknąć. Są setki ludzi, którzy gdzieś tam, coś tam wydali:) Nikt nie bęzie kojrzaył mojego nazwiska po kilku opowiadankach w czasopismach;) Mam zaplanowaną książkę. Na razie układam fabułę, zbieram materiały i planuję ją napisać przez jesien i zimę. Jako że rzucam pracę za 2 miesiące, będę miał dużo wolnego:) Pa
Z jednej strony masz rację - mnóstwo ludzi gdzieś tam publikuje, a nie wszyscy są znani. Z drugiej - naprawdę dobre opowiadania zawsze mają szansę się wybić, zabłysnąć i zwrócić uwagę na debiutującego, ale wielce obiecującego autora. ;)
Oczywiście - to "zwrócenie uwagi" jest ograniczone do jakiegoś tam grona czytelników (w tym przypadku, skoro mowa o fantastyce, to fandom trzyma się całkiem mocno). Są nagrody i plebiscyty, więc - mimo wszystko - jest szansa na to, by wydawcy kojarzyli jakieś tam nazwisko i wiedzieli, że warto inwestować. Czego zresztą z całego serca życzę.
Powodzenia z książką i "do zobaczenia" w maju w Empikach. ;)
A! Dzisiaj kupiłam Nową Fantastykę, a tam w dziale "Fantastyczny maj", w rubryce "Książki" pierwsza pozycja to właśnie "Przedświt" ("antologia PRZEDŚWIT - zebrane opowiadanie cechuje ogromna różnorodność: hard s-f, New Weird, postcyberpunk, fantasy, non-fiction, groteska i horror"). Notka krótka, ale zawsze to jakaś reklama. ;)
W aktualnym numerze jest recenzja "Przedświtu" i recenzent zauważa, że trzy teksty zasługują na szczególną uwagę. Jednym z tych trzech tekstów są - a jakże by inaczej - "Karciane opowieści".
Dzięki, że śledzisz:) W innej recenzji ktoś napisał, że popełniłem największy grzech w calej antologii i że jestem rażącą efekciarstwem imitacją Gaimana;P
Swoją drogą, czy są jakieś znaczące różnice pomiędzy "Karcianymi opowieściami" w wersji "Akcentu" a tymi z "Przedświtu"? (Pytam, bo miałam do czynienia z "Akcentem", a "Przedświt" w żadnym Empiku nie wpadł mi w ręce.)
Dzięki za odpowiedź. ;) Pamiętam, że jak czytałam wersję akcentową, miałam parę drobnych uwag, więc fajnie, że wersja przedświtowa jest udoskonalona. ;) Ale pamiętam też, że od pierwszego zdania czytało się magicznie. ;)
Zajrzę z ciekawością :)
ReplyDeleteNono :) Gratulacje! Poszukam w Empiku w maju.
ReplyDeleteNabędę z ciekawością, ale owinę szarym papierem, bo okładka mi się nie podoba ;)
ReplyDeleteczekam maja:)))) gratulację!
ReplyDeleteGratulację! Sprawdzę w maju co tam zamieściłeś :)
ReplyDeletefiu fiu ;)
ReplyDeleteGratulacje!
ReplyDeleteGratuluję. :)) A czy przypadkiem w "Przedświcie" nie idą te "Karciane opowieści", które były w "Akcencie"?
ReplyDeletePozdrawiam i życzę dalszych sukcesów,
M.
Tak. Skąd wiesz?:)
ReplyDeleteA do maja jeszcze tak daleko! ;)
ReplyDeleteGratuluję!
o kurcze pieczone! wielkie gratulacje, Marcinsen!
ReplyDelete,,Karciane opowieści" bardzo mi się podobają :-)
Bo czytam bloga. ;) Kiedy pisałeś notkę o papierowym debiucie na łamach "Akcentu", podawałeś tytuł opowiadania. Zatem, kiedy przeglądałam spis treści "Przedświtu" coś mi się skojarzyło. :)
ReplyDeleteTo znów ja - i komentarz pod komentarzem... Ach, po tym, jak w końcu ośmieliłam się odezwać, okazuje się, że mam wiele pytań i w ogóle jestem ciekawska. ;) Jeśli zbyt ciekawska, to z góry przepraszam.
ReplyDeleteAle do rzeczy. Nie znam się zbytnio na rynku wydawniczym, ale mam wrażenie, że papierowy debiut to już jest naprawdę coś, a później ukazanie się w antologii, w Emikach, to już w ogóle szaleństwo i wielkie szczęście. I może coś przełomowego? W tym sensie, że szybki rozwój kariery, że nazwisko robi się czytelnikom znane. Zatem jakie teraz masz plany? Jakie publikacje? I co dalej? :)
Miłego dnia.
Czy jest to coś przełomowego? Na pewno dla mnie osobiście tak. Jeśli jednak chodzi o karierę literacką, to na razie mały kroczek, z którego równie dobrze może nic nie wyniknąć. Są setki ludzi, którzy gdzieś tam, coś tam wydali:) Nikt nie bęzie kojrzaył mojego nazwiska po kilku opowiadankach w czasopismach;)
ReplyDeleteMam zaplanowaną książkę. Na razie układam fabułę, zbieram materiały i planuję ją napisać przez jesien i zimę. Jako że rzucam pracę za 2 miesiące, będę miał dużo wolnego:)
Pa
Z jednej strony masz rację - mnóstwo ludzi gdzieś tam publikuje, a nie wszyscy są znani.
ReplyDeleteZ drugiej - naprawdę dobre opowiadania zawsze mają szansę się wybić, zabłysnąć i zwrócić uwagę na debiutującego, ale wielce obiecującego autora. ;)
Oczywiście - to "zwrócenie uwagi" jest ograniczone do jakiegoś tam grona czytelników (w tym przypadku, skoro mowa o fantastyce, to fandom trzyma się całkiem mocno). Są nagrody i plebiscyty, więc - mimo wszystko - jest szansa na to, by wydawcy kojarzyli jakieś tam nazwisko i wiedzieli, że warto inwestować. Czego zresztą z całego serca życzę.
Powodzenia z książką i "do zobaczenia" w maju w Empikach. ;)
A! Dzisiaj kupiłam Nową Fantastykę, a tam w dziale "Fantastyczny maj", w rubryce "Książki" pierwsza pozycja to właśnie "Przedświt" ("antologia PRZEDŚWIT - zebrane opowiadanie cechuje ogromna różnorodność: hard s-f, New Weird, postcyberpunk, fantasy, non-fiction, groteska i horror"). Notka krótka, ale zawsze to jakaś reklama. ;)
ReplyDeletePatrz, przeoczyłem, faktycznie:)
ReplyDeleteI znów w związku z Nową Fantastyką... ;)
ReplyDeleteW aktualnym numerze jest recenzja "Przedświtu" i recenzent zauważa, że trzy teksty zasługują na szczególną uwagę. Jednym z tych trzech tekstów są - a jakże by inaczej - "Karciane opowieści".
Gratuluję
:)
Dzięki, że śledzisz:) W innej recenzji ktoś napisał, że popełniłem największy grzech w calej antologii i że jestem rażącą efekciarstwem imitacją Gaimana;P
ReplyDeleteŁał. :D Jak widać, budzisz sprzeczne emocje. ;)
ReplyDeleteSwoją drogą, czy są jakieś znaczące różnice pomiędzy "Karcianymi opowieściami" w wersji "Akcentu" a tymi z "Przedświtu"?
(Pytam, bo miałam do czynienia z "Akcentem", a "Przedświt" w żadnym Empiku nie wpadł mi w ręce.)
Hej
ReplyDeleteDużych różnic nie ma, ale wersja z Przedświtu jest o wiele lepiej poprawiona. Chodzi jednak o tech niczne poprawki nic znaczącego.
Dzięki za odpowiedź. ;) Pamiętam, że jak czytałam wersję akcentową, miałam parę drobnych uwag, więc fajnie, że wersja przedświtowa jest udoskonalona. ;) Ale pamiętam też, że od pierwszego zdania czytało się magicznie. ;)
ReplyDelete