Ostatni weekend w kraju. W poniedziałek się zwijam. Próbuję wzbudzić w sobie nastrój przygody, ale nie wychodzi mi. Najbardziej to czuję apatię i przymulenie, jakiś rodzaj lęku, ale nie konkretnego, przed czymś, tylko irracjonalnego, niezidentyfikowanego, napięcie. Do tego niska samoocena, poczucie że jestem do niczego. Nie będzie łatwo zacząć nowe życie z taką świadomością, ale z drugiej strony od stania w miejscu nic się nie poprawia. Zmiana i wyzwania mogą pomóc w resecie osobowości:)
Z kasą nie za dobrze, większość zostawiam Tani na życie (niewiele), na start w UK będę miał jakieś 50 funtów. Będę musiał wrócić do codziennego grania na ulicy, żeby się jakoś utrzymać na początku, aż nie znajdę pracy. Z tego akurat się cieszę. Lubię życie uliczne, ożywia mnie, można poznać fajnych ludzi, jest też dobry przepływ informacji, ludzie żyjący i pracujący na ulicy, wymieniają się przydatnymi informacjami. Z ukulele jeszcze nie występowałem na ulicy, wcześniej tylko akordeon.
Druga rzecz to rozstanie z Tanią. Możliwe, że nie będziemy się widzieć nawet z dwa miesiące. Takiej długiej przerwy nie mieliśmy od chyba dziewięciu lat. Spore wyzwanie. Przyznaję się, że nasz związek w pewien sposób nas ogranicza - wszystko robimy razem, mało rzeczy należy tylko do jednej osoby, nasze nastroje zależą od siebie. Oczywiście jest w tym dużo plusów, ale i tak myślę, że dobrze nam zrobi przerwa.
No więc od poniedziałku nowy rozdział.
Wiecie co? Trochę jednak jestem podekscytowany. Apatia nie pożarła mnie do końca:)
PS. Parę godzin później, po dwóch godzinach na basenie i zakończeniu trzeciego sezonu Downton Abby - życie nie jest aż takie złe;)
Liverpool miasto Beatles/ów może będzie też pozytywnie Twoje ...
ReplyDeleteps
a woda dodaje faktycznie wigoru
No właśnie mam takie pozytywne odczucie, chyba właśnie z powodu tych Beatlesów. W ogóle cieszę się na nowy etap, dosyć miałem już tej stagnacji. Przy okazji dzięki Balaji z całego serca za pomoc (nie tylko materialną ale i motywacyjną:). Przywracasz mi wiarę w ludzi.
ReplyDeleteDasz radę. Fajnie Ci wychodzi to granie :) będzie dobrze.
ReplyDeleteTyle że trochę zatęsknicie.
Ale zobaczysz że szybko zleci :)
Trzymam kciuki.
dzięki ...ale spora przesada / za bardzo znam siebie;)
ReplyDeleteWitam serdecznie
ReplyDeleteFajnie,że wpadłeś do mnie i zostałeś:):)
Rozstania scalają, wiem coś o tym!!!!
Ale oby nie za długo
Ale aby związek przetrwał każdy z parterów musi realizować się na swej własnej ścieżce...
Pozdrawiam
Życzę udanego i owocnego wyjazdu
Hej:)
ReplyDeleteDzięki. Już prawie drugi miesiąc mija. Jak na razie niezbyt owocnie, ale za to ćwiczę cierpliwość:)