Saturday, 13 March 2010

Nie będę narzekał



Nie będę narzekał

Podjechałem rowerem do końca Glaucester Road, tam gdzie ta ławeczka na wzgórzu skąd widać cały Bristol. Włączyłem hiszpańską muzykę, otworzyłem piwo, w plecy świeci mi zachodzące słońce. Zapaliłbym, ale nie chcę kupować całej paczki, żeby za chwilę wyrzucić ją z wyrzutów sumienia. Szkoda kasy, tym bardziej, że zaczęliśmy ostatnio oszczędzać.

Niedługo wyjeżdżamy, więc lżej się patrzy na świat z tą świadomością. Już nie czuję się jak więzień. Znów wraca ciekawość przyszłości, radość ze spoglądania w nieokreślony, szeroki horyzont. Jeszcze trochę ponad trzy miesiące i już. Wolność.

Ostatnio na blogu nie piszę o teraźniejszości, o świecie który mnie otacza. Skupiłem się na ideach, filozofii, marzeniach. Dlaczego? Nie chce mi się pisać o tym miejscu. Nie lubię Anglii i Anglików. Ich chłodu, dwulicowości i przekonaniu o własnej wyższości. Czasami mi ich szkoda – w końcu to nie ich wina, że urodzili się tutaj i ich umysły zostały ukształtowane w określony sposób, ale większość czasu czuję niechęć i z niecierpliwością odliczam dni do wyjazdu. Po co więc pisać o „teraz”? Żeby pisać szczerze musiałbym narzekać, a tego ludziom nie chce się czytać chyba jeszcze bardziej niż wywodów o Bogu z książki Prusa ;).

Choć starałem się wykrzesać w sobie zainteresowanie tym miejscem, kulturą i ludźmi, nie udało się. Zabrzmi to drastycznie, ale dla mnie to miejsce jest martwe. Nie miałem tego w innych krajach. W Hiszpanii, Danii, Holandii i Irlandii czułem życie pulsujące pod powierzchnią – ciekawych ludzi, muzykę, radość, historię. Tutaj widzę tylko pochłoniętych konsumpcjonizmem, samolubnych, zakochanych w sobie, nieszczerych ludzi. Nieliczne wyjątki nie mogą zmienić mojego nastawienia.

To tyle o UK. A co u mnie? Gardło! Polepszyło się! Po siedmiu miesiącach bólu i rozpaczliwego strachu przed rakiem, wydaje się, że lekarze odkryli źródło problemów. 22 marca mam jeszcze prześwietlenie, żeby się upewnić, ale jak na razie, po dwóch tygodniach zażywania wydaje się, że tabletki działają. Mam podobno refluksową chorobę przełyku. Mój żołądek produkuje za dużo kwasu i w nocy, kiedy śpię kwas wpływa mi do gardła i przypala tkankę, stąd ból i opuchlizna. A że nie mam zgagi, nie powiązałem bólu gardła z żołądkiem. Pierwszy raz od ponad pół roku mogę przełykać bez bólu. Alleluja!:)

Dotarły mi z Polski Listy i Dzienniki Tołstoja – cztery opasłe tomiska – czysty nektar. Kiedy czytam, czuję że oddycham. Proste prawdy, człowieczeństwo, duchowość, a nie to współczesne udziwnianie i relatywizm. Piękna sprawa. Tania też ze mną czyta.

Dziś słuchaliśmy Stachury. Podoba mi się jak śpiewa. Lekko sepleniąc, ale z mocą i szczerością.

Ostatnio więcej czasu spędzam na modlitwie, wieczorami trochę ćwiczę (mięśnie) stosując się do mojej starej książki z gimnastyką. Widząc okładkę, wszyscy żartują, że gejowska, a to przecież tylko umięśniony facet. Znalazłem ją na allegro. Miałem kiedyś taką samą, jeszcze za gówniarza, ale rozleciała się na strzępy. Z sentymentu kupiłem to samo wydanie.

Piszę powoli opowiadanie o Pankracym – będzie to jedno z kilku o tym samym bohaterze i tych nigdzie nie wysyłam – chcę uzbierać na książkę. Poprzednie były rozgrzewką, ale tym wystartuję na rynek. Może to głupota, ale w ogóle się nie martwię, czy się uda. Czuję, że tak. Że to jest moja rzecz, dlaczego więc miałaby się nie udać?

Zrobiło się chłodniej. Muszę pisać w rękawiczkach. Miałem nadzieję wydębić od kogoś papierosa, ale pustki. No i dobrze. Skoro ćwiczę, to po co zatruwać się fajkami? Zaszło słońce i powiało mrozem. Kończę. Wsiadam na rower i do domu.



5 comments:

  1. Fajki to szajs, nie warto ;)
    A jak wydasz, to daj namiary na sklep. Chętnie zakupię.

    ReplyDelete
  2. Odświeżyłeś mnie tym postem :)

    ReplyDelete
  3. pal ) oddychaj - nie tylko podczas czytania:) bądź czyli pisz :)

    ReplyDelete
  4. Jak wydam to od raz się zareklamuję na blogu, nie bójta się:). Spróbję wyrobić się w tym roku z napisaniem. Powinno się udać, tym bardziej, że od lipca jż nie pracuję i cały czas będę miał dla siebie. Jez - jak ja koham rzcać pracę!:)

    ReplyDelete
  5. Zdrowia zyczę i...powodzenia w wytrwaniu w niepaleniu;)
    Ech, ja tez nie cierpię tych five o'clocków..Anglia mnie w ogole nie podnieca,w niczym.

    ReplyDelete