Thursday, 17 September 2015

Poranny list

   Moja Droga Nieistniejąca
   Zwykle piszę do Ciebie w środku nocy, bo wtedy najlepiej słyszę Muzykę Sfer. Ale może też da się pisać w deszczowy londyński poranek, piętnaście minut przed wyjściem do pracy? Sfery wtedy milczą, to fakt, ale chlupotanie deszczu, stłumione buczenie silników i świergotanie jeszcze sennych ptaków to też muzyka.
   Dni mieszają w sobie soki ciemne i jasne.
   Wczoraj dostałem smsa, że Petra w szpitalu. Załamanie miała bidulka, bała się, że coś sobie zrobi. Dziwne to jest na tym świecie. Ona z sercem złamanym tęskni za mną, ja tęsknię za duszkiem z przeszłości, nikt nie może się spotkać po drodze, jak planety na swoich orbitach wyznaczonych jeszcze bilion lat temu. Zadzwoniłem. Juz jej lepiej. Pomogła rozmowa z terapeutką.Przekonała się, żeby dołączyć do grupy wsparcia i zacząć porządkować zakręcone życie.
   Za półtora tygodnia wpada w odwiedziny Joasia. Pokażę jej Londyn, a ona za to posprząta mi łazienkę i zrobi kotlety warzywne.
   Uczę się na darbuce. Głośny i trudny bęben. Jak w niego stukam nieporadnie, to mnie złość bierze na koślawe palce, ale wtedy dobrze mi się uczy, bo walka z sobą to najlepszy rodzaj walki.
   Droga Nieistniejąca. Myślę, że już nikogo naprawdę nie pokocham. Rzeczywistości nie jest łatwo dorównać marzeniom, ale jeszcze trudniej jest dorównać marzeniom spełnionym, odeszłym, zapamiętanym, jak odciśnięty wzorzec, do którego już całe życie będzie człowiek porównywał. A gdyby człowiek jednak chciał zapomnieć, gdyby próbował uwierzyć, to i tak wzorzec nie zniknie, zacznie wołać w snach. Tym głośniej, im bardziej próbuje się zapomnieć. No więc nie walczę i wdzięczny jestem za sny, bo w tych snach choć przez chwilę czuję się cały i spokojny.
   Dzień dobry, Droga Nieistniejąca
   (choć w dzień pewnie śpisz)
   Twój na zawsze
   Smutas Wagabunda Hrabia Il de Fons
 

1 comment:

  1. oj z uczuciami to nie ma żartow...

    ReplyDelete