Monday, 20 May 2013
Cygańska pokusa
Coraz bardziej mnie ciągnie na nową wyprawę. Dziś rano obudziłem się z pomysłem na leitmotiv tej podróży - wziąłbym kamerę i nagrywał spotkania i opowieści ludzi na potkanych po drodze. Bez kasy, na plecach ukulele (utrzymywałbym się z grania na ulicy), śpiwór, namiot, no i stopem - nie, nie zwariowałem, robiłem to już wcześniej:). Zacząłbym od Skandynawii, mam sentyment, Na pewno Dania, może Szwecja, a stamtąd w dół: Francja, Hiszpania, może Portugalia, no i powrót.
To nie jest tak, że ogarnął mnie żar przygody. Prawdę mówiąc jestem przerażony ideą rzucenia się w świat, w tym momencie. Chciałbym jednak to zrobić, żeby wyłamać się z tego emocjonalnego i myślowego kanału, w jakim utknąłem ostatnio - kanału, w którym jestem nieudacznikiem, bez wiary w siebie, ani w ludzi. Znów złapać ten klimat, co kiedyś, otworzyć się na podszepty Duszy Wszechświata, polegać na mistycyzmie Drogi.
Przy okazji zrobić ten film, no i oczywiście dużo zapisków, z których może wykluła by się jakaś niewielka książka z podróży. Co do filmu, potrzebowałbym pomocy przy edycji, no ale to już szczegół, ktoś się znajdzie.
Pomysł jest, pora roku też dobra. Teraz jeszcze tylko przekonać Tanię, że nie zginę po drodze z rąk zbójców, ani że nie zgwałci mnie gang krwiożerczych feministek. Zaczekam z tym do powrotu z komunii Szymka. Za tydzień. No i jeszcze kwestia, czy nie stchórzę, albo czy nie ogarnie mnie leń. Zobaczymy. Na razie wczuwam się i przygotowuję psychicznie.
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
Hahahahaha
ReplyDeleteRozbawiłeś mnie tym gangiem krwiożerczych feministek :) niemalże to ujrzałam.
Jak czujesz wolę, masz chęć, odwagę i siły....jedź :) przecież to nie pierwsza taka wyprawa
A co jeśli nie mam siły, odwagi, ani chęci za bardzo? :P
ReplyDeleteNic wtedy nie robić? Myślę, że czasami trzeba coś zrobić, nawet jeśli oznacza to postawienie się samemu sobie.
Ej no coś musi być albo odwaga, albo chęci, nie oszukuj!
ReplyDeleteA siły...te sie zawsze znajdą :) tak już człowiek jest skonstruowany, że dopiero w sytuacjach trudnych dowiaduje sie ila ma w sobie siły. A tak normalnie, to chyba żyje na "pół gwizdka" :)
http://www.youtube.com/watch?v=XJxhkGBUzSE
ReplyDeleteDoszłam do połowy Camino :) fajnie opisujesz
ReplyDeleteJedź do Portugalii, opowiesz jak tam jest. Chciałabym tam kiedyś pojechać :)
Chodzi mi po głowie:)
ReplyDeleteNa dniach wrzucę dziennik z mojej innej samotnej wyprawy. kiedyś dałem kawałek na bloga, ale nie miałem gotowej całości.