Tuesday, 5 December 2017

Kariera, love, terapia

 















   Ostatnie dwa tygodnie pod znakiem stawiania na nową karierę: copywriting. Zastanawiałem się od dłuższego czasu czym się zająć, skoro już postanowiłem zakorzenić się w tej Polsce. Kuchnia odpada, mam już dość wypruwania sobie żył w restauracjach za marne grosze. Praca w szkole: kuszące, ale pieniądze jeszcze gorsze. Zacząłem myśleć w kierunku kreatywności, pisania i wtedy odezwał się stary znajomy i zaoferował, że przekaże moje CV szefowi w jego firmie. Byłem na interview i dostałem próbne zlecenie napisania tekstu reklamowego. Temat średni: pigułki odchudzające, ale dałem z siebie, ile mogłem i teraz czekam na decyzję. Jeśli mój styl przypadnie do gustu, dostanę etat i dobre pieniądze. Byłby to jakiś punkt wyjścia i mógłbym się rozwijać w tym kierunku. Trzymajcie kciuki.
   Oprócz tego budowanie relacji z M. Czasami jest wspaniale, czasami wcale nie łatwo, ale tak jak powyżej: daję z siebie wszystko, a rezultaty w rękach Wszechświata. Dziewczyna przechodzi obecnie przez bardzo trudną sytuację (ciężka choroba w rodzinie). Staram się ją wspierać i być obecny, choć fizyczna odległość nie pomaga. Jadę do niej w czwartek. Ugotuję jej coś dobrego, postaram się rozweselić, pokazać, że nie jest sama.
   Zacząłem terapię DDA. Na razie mam indywidualne sesje, ale od stycznia zaczynam sesje grupowe. Terapia ma trwać cały rok, raz w tygodniu, a co kwartał weekendowy wyjazd z grupą. Nie mogę się doczekać. Pamiętam, kiedy przechodziłem terapię kilka lat temu, to wreszcie czułem się, jak w normalnym świecie: wszyscy otwarcie mówiący o swoich najgłębszych uczuciach, lękach, nadziejach. To jest otoczenie dla mnie. Bez ścian.
   I na razie tyle:)
   PS. Wciągnąłem się w Mad Mena, dla inspiracji w nowym zawodzie;)

5 comments:

  1. Ten copywriter, to będzie coś co będzie zupełnym przeciwstawieniem twojego pierworodnego JA. Nie nadajesz się do grona tych wymodelowanych gogusiów. Z całym szacunkiem i pamięcią tego co pisałeś przez te wszystkie lata...
    Kopacz.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dzieki za input;) Nie wiem, moje pierworodne ja to otwarcie na nowe rzeczy, odwaga podejmowania wyzwan, eksperymentowanie. Mam wielu znajomych, ktorzy byli wolnosciowcami. Mijaja lata,a oni jakby utkneli w tej swojej "wolnosci", przywiazani do swoich zespolow z lat 90, wytartych sztruksow, tych samych idei,mysli. Dla mnie to nie jest wolnosc, ale wlasnie utkniecie, nieswiadomy konserwatyzm. Mam nadzieje, ze ja nigdy nie przestane rozpychac granic swiata.

      Delete
    2. Może faktycznie to ja pisząc do Ciebie stanowię ten typ "znajomego". Mam swoje pudełko z którego nie wychodzę od przeszło 20 lat...

      Delete
    3. Nie o ciebie mi chodziło:)
      Ale jeśli tak czujesz, nie chciałbyś wyjść z pudełka?

      Delete
    4. Szczerzę, myślę że nie. Jakiś czas już temu dokonałem aktu "całkowitej rezygnacji". I jest mi z tym w miarę dobrze..... (pomijając fakt wewnętrznej frustracji). Chcę dosięgnąć końca trzymając się tego spróchniałego sznurka... ):

      Delete