Thursday, 24 October 2019

Lista powakacyjna




















1. Bałkany wydają się odległym wspomnieniem. Po powrocie wskoczyłem  w wir pracy. Miałem trochę wydatków: samochód był do remontu, poszło 2000. Musiałem jeszcze kupić drewno do kominka i trochę węgla, więc kolejne wydatki. Dlatego oprócz etatu, sporo weekendów dorabiałem w schronisku. Powoli wychodzę na prostą.

2. Jak praca? Zajęcie redaktora bardzo mi odpowiada. Pisanie artykułów, robienie wywiadów ze sławami, tematy muzyczne, duża niezależność, praca po części z biura, a po części z domu. Nie mogę narzekać. Mam takie dni, że czuję prawdziwą satysfakcję z pracy. Rzadko przytrafiały mi się  w życiu takie wrażenia. No a w niektóre dni, jak dzisiaj, kiedy muszę skupić się na stronie biznesowej, a poza tym osobiście też nie czuję się najlepiej, to w takie dni otwieram sobie butelkę wina i jakoś też idzie robota.

3. Słucham Putamayo "French Cafe". Koją mnie francuskie szansony. Jest w nich pewien smutny, ale i lekki dystans do rzeczywistości. Francuzi smucą się inaczej niż Rosjanie. Mówię w oparciu o literaturę i muzykę, bo osobiście wielu nie spotkałem. Rosjanin smuci się Wszechświatem, a Francuz złamanym Sercem. Rosjanin leczy się wódką i mrokiem, a Francuz winem i kobietami. Rosjanin napisze czterotomową epopeję, a Francuz krótkie opowiadanko egzystencjalne;)

4. Po raz pierwszy od 4 dni wziąłem prysznic. Miałem po prostu kiepski tydzień, nie osądzam się. Ale dzisiaj się zmobilizowałem, napaliłem w piecu, żeby ogrzać wodę w podkowie i zmyłem z siebie kilka dni.

5. Znów wciągnąłem się w Doctora Who. Lubię Time Lorda w każdym z jego wcieleń. Podróże, mocne zasady moralne, dobro zawsze zwycięża, ekstrawagancja, humor, smutek i angielskość. Czego tu nie lubić? (A jak się smuci Anglik? Hmm, musiałbym się zastanowić... Anglik smuci się sam, ukrywa uczucia za chłodną uprzejmością i uważa smutek za niegodny dżentelmena. A kiedy już bardzo, bardzo pogrąży się w smutku, to tworzy imperium, aby światłem cywilizacji oświecić barbarzyńskie ludy.)

6. Kupiłem "Purezento" Joanny Bator i "Opowiadania Bizarne" Tokarczuk. Tylko nie mogę na razie zebrać inspiracji do czytania. Może w weekend wybiorę się gdzieś na wycieczkę, może w góry, a może nad jezioro i wtedy, odcięty od codzienności, pozwolę sobie na zanurzenie w literaturze.

7. Ilustracja niezwiązana z niczym. No, może trochę z pracą:)



5 comments:

  1. Ciekawe, jakie będą Twoje wrażenia po lekturze opowiadań bizarnych. Nie wypada powiecieć tego o noblistce, ale ja mam z nią problem - nie czuję jej pisarstwa, jest przeintelektualizowane, jakieś takie przegadane. Uwielbiam książki, w które czuję się wessany, niestety Tokarczuk mnie nie "wsysa". Co ciekawe, bardzo lubię jej słuchać. Taki mały paradoks:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ciężko powiedzieć. Ja czytałem jej Prowadź swój pług przez kości umarłych i po prostu odleciałem: czytało mi się to lekko, przyjemnie, zmuszało do myślenia, ale nie przytruwało. No zobaczymy. opowiadania Bizarne brzmią jak coś Jorge Luisa Borgesa:)

      Delete
    2. Kończę Opowieści bizarne. Większość z nich bardzo mi się podoba. Ale wiem, co masz na myśli. Jest w tym taki chłodny intelekt. Czegoś mi brakuje.

      Delete
    3. Ciepła Marcinie, ciepła w jej pisarstwie brak, dlatego może sprawiać wrażenie chłodnej i przeintelektualizowanej. Co ciekawe w wywiadach, zwłaszcza wideo (jest ich mnóstwo na youtube) nie sprawia takiego wrażenia - bardzo lubię jej słuchać, jej ogląd świata, choć jak dla mnie nieco zbyt nachalnie ateistyczny, jest bardzo ciekawy.

      Delete
    4. Zganiłem sam siebie, zakupiłem e-book "Ksiąg Jakubowych" i zamierzam dać Tokarczuk drugą szansę:)

      Delete