Wednesday, 25 March 2020

Na dobrowolnej kwarantannie






































No co, siedzę w domu, unikam interakcji. Widuję się tylko z rodziną, która mieszka obok. Maluję dosyć dużo. Ściany mojego mieszkania stały się kolorowe i magiczne. Patrzę sobie wieczorami i cieszę się, że odkryłem w sobie taką pasję.
A oprócz tego? Samotność. Brakuje mi bliskości, ciepła, dotyku, objęć, pocałunków, seksu, cichych rozmów przed snem. Tęsknię bardzo za M. Żałuję, że nie udało nam się zgrać. Wspomnienia dobrych chwil, a było ich sporo, sprawiają, że bardzo mi jej brakuje. Ale wtedy zmuszam się, żeby przypominać sobie ciągłe konflikty, kłótnie, szarpaniny i jakoś siłą rozsądku powstrzymuję się od nawiązania kontaktu. Smutno mi z tym bardzo. Wiem, że to fajna dziewczyna. Nasze problemy nie były spowodowane jakąś jej wadą, ale raczej dużym niedopasowaniem charakterów. Jest mi nas obojga szkoda. Wiem, że ona też bardzo cierpi.
Czytam sporo. "Europę" Davisa, a z lżejszych rzeczy skończyłem po raz kolejny "Ulicę Marzycieli" Wilsona, a dziś zacząłem "Jak zawsze" Zygmunta Miłoszewskiego. Bardzo fajnie się czyta. Nie jest to wielka literatura, ale pomysł ciekawy (rzeczywistość alternatywna, w której po wojnie Polska dostała się w strefę wpływów Francji, a nie Związku Radzieckiego). Oglądam też serial "The Good Doctor" o lekarzu z autyzmem.
Pracę wykonuję trochę z przymusu. W tej całej sytuacji z epidemią i w osobistych problemach, nie mam serca do pracy. Ale sumiennie się nią zajmuję, czekając, aż poczuję się lepiej. Na szczęście ciągle ją mam, choć moja pensja poszła trochę w dół.
I tyle.


























Ostatni obraz (miniaturka 6 centymetrów) to wspomnienie M. Nigdy nie spotkałem dziewczyny równie pięknej jak ona.

2 comments: