Friday, 22 May 2009

Ulica szarlatanów - K. I. Gałczyński

Dziś jeden z przyjaciół przesłał mi trochę zdjęć, z pikniku, który odbył się kilka lat temu. To był dzień, kiedy widzieliśmy się ostatni raz, przed jego podróżą dookoła świata, która ciągle jeszcze trwa. Lubię łączyć zdjęcia z tekstem i szperając w twórczości Gałczyńskiego, natrafiłem na ten wiersz. W sumie to nie ma on nic wspólnego z nastrojem tamtego dnia, ale z drugiej strony... czasami też jestem szarlatanem i otaczają mnie szarlatani ;).

Ulica szarlatanów


K. I. Gałczyński

Szarlatanów nikt nie kocha.
Zawsze sami.
Dla nich gwiazdy świecą w górze
i na dole.
W tajnych szynkach piją dziwne
alkohole.
I wieczory przerażają
bluźnierstwami.

Wymyślili swe tablice
szmaragdowe.
Krwią dziewicy wypisali
charaktery.
Strachy w liczbach: 18,
3 i 4.
Przeklinamy Jezu-Chrysta
i Jehowę.

Szarlatani piszą księgi
o papieżach.
Zawsze w nocy mówią źle o
Watykanie.
Zawsze w nocy słychać szklane,
szklane łkanie:
płaczą gwiazdy zaplątane
w szkła na wieżach.

Kiedy miesiąc umęczony
wschodzi na nów,
alkohole z przerażenia
drżą słodyczą.
Nie pomogą alkohole:
W nocy krzyczą
łzy fałszywe szmaragdowych
szarlatanów.

Bardzo cicho i boleśnie
jest nad ranem.
Dzwonią dzwony, świt pochyla
się w pokorze.
Odpuść grzechy szarlatanom,
Panie Boże,
wszak Ty jesteś takim samym
szarlatanem.
























zdjęcia autorstwa Marka Townera

1 comment:

  1. cześć Szarlatanie...
    pozdrowienia ze słonecznej Strzechy...
    niestety za dwie godziny wracam do tumultu
    szarej rzeczywistości...
    ale za za trzy dni "pestka"...
    i znów może Strzecha...

    ReplyDelete