Tuesday, 24 August 2010

Dzieło sztuki



Dzieło sztuki

Baronet Q. zawahał się przed zamknięciem drzwi.
- Jesteś pewny, że chcesz to zrobić? – zapytał przyjaciela, który nonszalancko rozłożył na stole butelkę przedniego Porto, kieliszek i paczkę tytoniu.
- Pozwól mi martwić się moją częścią zakładu, a ty martw się swoją. Jutro o tej porze będziesz chudszy o dwadzieścia złotych gwinei – odpowiedział niefrasobliwie hrabia P.
Troska zniknęła z oblicza baroneta Q.
- Za godzinę będziesz szlochał przy mojej dorożce, błagając, abym nikomu nie powiedział, jak narobiłeś w spodnie – warknął i z hukiem zatrzasnął drzwi.
Hrabia P. zaśmiał się na słowa przyjaciela i nalał sobie kieliszek ciemnego trunku. Śmiał się jeszcze, kiedy słodki, mocny alkohol wpłynął gorącą strugą do żołądka. A później spojrzał na obraz. I przestał się śmiać.

* * *

Ogromne, ciemne oczy markizy d’Avout lśniły słodyczą. Gdyby nie ciemna zmysłowość drżących płatków nosa, wyuzdanie linii pełnych warg i lubieżność łabędziej szyi, można by się zakochać. Mężczyźni nie kochali jej jednak. Oni pożądali.
Markiza d’Avout oderwała wzrok od obrazu i zwróciła się drwiąco do towarzysza:
- To wszystko? Obraz wystraszonego pajaca z kieliszkiem wina? Możesz zapomnieć o „obsypaniu pocałunkami sprężystych piersi i zbadaniu mrocznych sekretów dolnych partii”. – Wyciągnęła rękę. – Zdaje się, że jest mi pan coś winny.
Uśmiechnięty młodzieniec ucałował drobną dłoń. Markiza wydęła pogardliwie usta.
- Miałam na myśli dwadzieścia złotych luidorów – prychnęła.
- Ależ moja droga. Obraz, o którym mówi nasz zakład wisi tam – wskazał na przeciwległą ścianę. Markiza odwróciła głowę. Wyniosłość w ponętnym spojrzeniu przerodziła się w przerażenie. Wyuzdane usta rozwarły się do krzyku.

* * *

Niezła – powiedział L. Antoniusz Quintus, pochylając się nad mozaiką. – Barbarzyńska uroda, ale bestyjka ma coś w oczach – oblizał wargi.
- Kurwiki? – podsunął Q. Marek Terencjusz.
- Może i kurwiki, ale z pewnością nie posiwiałem z grozy, a jedyne dreszcze jakie czuję, to w lędźwiach. - L. Antoniusz Quintus popatrzył na przyjaciela. - Obiecałeś mi, że doświadczę prawdziwego strachu. Wisisz mi dwadzieścia złotych aureusów.
Q. Marek Terencjusz pokręcił głową.
- Drogi Antoniuszu. Dzieło, o którym była mowa, znajduje się tam – pociągnął przyjaciela za rękaw. Mężczyzna zrobił kilka kroków. Stanął. Ugięły się pod nim kolana. Zadrżał, zwymiotował, zemdlał i upadł twarzą w zwrócony obiad.

* * *

- Ale ohyda! Przyprowadziłeś mnie tutaj, żebym oglądał zarzyganego Rzymianina? Przed kolacją? I dlaczego wystawiają taki kicz w galerii sztuki? Przecież tutaj przychodzą ludzie! – potok gorączkowych słów wypłynął z ust Account Executive PR, niesympatycznego, młodego mężczyzny z przedwczesną łysiną.
- Spokojnie, spokojnie. Obraz, o którym mówiłem stoi tam – równie niesympatyczny mężczyzna, stażysta działu handlowego firmy obuwniczej wskazał na ciemną niszę w głębi galerii. – Najpierw jednak chcę coś zaproponować. Zakład. Stawiam dwadzieścia złotych, że…

2 comments:

  1. Tak sprawnie napisane, że sam bym się założył o dwie dychy żeby dowiedzieć się CO jest na tym obrazie :)

    ReplyDelete
  2. Dwadzieścia złotych sestercji? Możemy się dogadać...;)

    ReplyDelete