Friday, 15 October 2010

Proces twórczy 9



Proces twórczy 9

Nie wiem, czy coś pomoże to pisanie, jestem wypełniony biernością, czuję, że nie ma we mnie żadnego ciśnienia, które mógłbym przelać na papier, wręcz przeciwnie – pustka sprawia, że mogę tylko biernie czekać, aż coś mnie wypełni. Przeczytałem Gateway-Brama do gwiazd, Fryderyka Pohla. Dobre SF, kiedyś jedna z moich ulubionych książek, może dlatego spodobał mi się Kontakt z Judie Foster? Podobne założenie – starożytna rasa podróżująca swobodnie po wszechświecie, doglądająca kosmicznych spraw. Dodaje otuchy myśl, że ktoś jednak dogląda tego bajzlu. Ktoś mądry i dobry. Ręka się goi, ale za to chwyta mnie przeziębienie, siedzę z szalikiem na szyi i stopami na termoforze.

Muzyka francuska, rewolucyjna, z mistycznym akcentem, w Birmingham słuchałem Chango Family, miałem taki okres. Jeździłem na rowerze do Łukasza, grał na kontrabasie, paliliśmy trawę i później włóczyłem się na dwóch kółkach po mieście, ciesząc się z dźwięków.

Przeczytałem wczoraj gdzieś, nie pamiętam gdzie, że w snach jesteśmy prawdziwsi niż na jawie, w takim sensie, że na jawie narzucamy sobie tyle koncepcji na własny temat, że sami się gubimy. We śnie widzimy jednak swój naturalny poziom. I myślę o snach, w których jestem tchórzem, poświęcam innych dla siebie, rżnę każdą napotkaną dziewczynę. Zastanawiam się, czy taki jestem? Trochę chyba tak. Ale chyba liczy się choć odrobinę, jacy chcemy być? Przez staranie się robimy jakiś postęp. Tołstoj napisał coś podobnego w dzienniku. Nie o snach, o postępie.

Ciekawe skąd moja chandra? Od powrotu z UK nie było łatwo, ale jakoś się trzymałem, zresztą zawsze tak mam po rzuceniu pracy, dochodzę do siebie miesiąc, albo dwa. Tym razem zamiast lepiej zrobiło się gorzej. Najgorszy jest brak chęci na zrobienie czegokolwiek. Wszystko jest wysiłkiem. No i poczucie własnej pustki, przeciętności, małości. To nie kokieteria, naprawdę w pełni widzę swoją nijakość… Nie nijakość. Nie jestem nijaki. Widzę małość swoich ambicji, pragnień i jeszcze skrajny egoizm.

Żyć by się chciało, rzucić wszystko w diabły, pojechać gdzieś, niezależny, wolny, beztroski, głupi. Tarotowy Głupiec. Na razie jestem Wisielcem. I jeszcze dwójką mieczy. I ósemką mieczy. Jeszcze czymś? Nie czuję już w ogóle Najwyższej Kapłanki.

Wczoraj zrobiłem sos fasolowo-czekoladowy na ostro z kotlecikami z kapusty, marchewki i selera. Dobre to było, nażarłem się po uszy.

4 comments:

  1. podziwiam ludzi, którym z łatwością przychodzi rzucenie pracy.. ja od pół roku rzucam - bez skutku..próby podejmuję plany głośno snując..w efekcie złapała chandra i "Widzę małość swoich ambicji, pragnień i jeszcze skrajny egoizm."...ciągle sobie tłumaczę, że przecież mam pracę w zawodzie, umowę,regularne wypłaty i niby złapałam Pana Boga za nogi, a znajomi rówieśnicy ,również po studiach, mi zazdroszczą wypominając swoje bezrobocie - chyba nie doceniam tego, co mam, a mam pracę i chandrę poza nią..

    ReplyDelete
  2. spróbujcie witaminę D w kapsułkach dla dorosłych.i spacery na słońcu. nie obiecuje, że będzie lepiej, na pewno będzie inaczej.
    taki czas nastał natura powoli się wycisza z pięknych koron drzew pozostaje sam (rzadko ładny) szkielet, no i my razem z jesienią na wzór drzew, zrzucamy z siebie zarosłe maski jakie do tego czasu narosły wraz z naszym ego.

    chandra jest ok! pod warunkiem, że nie dacie się jej zwariować!
    porzucić ego! takie jest założenie na jesień!

    ReplyDelete
  3. Dzięki za rady:) To zapisek sprzed dwóch tygodni, teraz jest lepiej - czasami w górę, czasami w dół. Nie daję się zwariować. Szcerze mówiąc nie wiem, czy podobałoby mi się życie bez moich egzystencjalnych cierpień:)

    Stasinka - rzucanie pracy to ulubiony czas w mokm życiu - jak nowe narodziny - można na świeżzo zacząć życie:)

    ReplyDelete
  4. Oj, mam nadzieję, że z tymi snami to nieprawda...;) Metaforycznie rzecz ujmując, ja również tęsknię za Najwyższą Kapłanką. Czasem mam wrażenie, że za chwilę ktoś mnie zrzuci z Wieży. Innym razem, iż podążam za Gwiazdą, która majaczy na horyzoncie. Where am I, do diabła...;)
    W każdym razie, Twoja ilustracja do tego postu kojarzy mi się z pewnym artystą. Tak że jeśli będziesz chciał pogłębić chandrę (czego Ci nie życzę), wejdź na http://www.oculart.com.

    ReplyDelete