Friday, 22 October 2010

Tołstoj o Nietzsche



Nietzsche
Lew Tołstoj

29 grudnia 1900, Moskwa

Czytałem “Zaratustrę” Nietzschego i notatkę jego siostry o tym, jak to pisał. Przekonałem się całkowicie, że był zupełnym szaleńcem, kiedy to pisał i to szaleńcem nie w przenośni, lecz w sensie dosłownym, najściślejszym: brak związku, przeskakiwanie od jednej myśli do drugiej, porównywanie bez wskazania tego, co się porównuje, początki myśli bez końca, przerzucanie się od jednej myśli do drugiej przez kontrast lub asonans, a wszystko na tle szaleństwa – idee fikse na punkcie tego, że negując wszystkie wznioślejsze podstawy ludzkiego życia i myśli, daje dowód swej nadludzkiej genialności.
Jakież jest społeczeństwo, jeśli takiego szaleńca, i to złośliwego szaleńca, uznaje się za nauczyciela?

10 comments:

  1. Szaleńczo piękne!!! Traktuj to jednak jako metaforę wyemancypowanego umysłu. Chcąc czy nie, jego twórczość była wielka i przełomowa na swój sposób.

    ReplyDelete
  2. This comment has been removed by the author.

    ReplyDelete
  3. "Swój ideał nadczłowieka sam Nietzsche rozwiał w mglisty opar w nauce o "wiecznym powrocie", a i tej nie brał poważnie, lecz zarzucił ją później. W tym sensie można ją określić jedynie jako największy błąd jego filozofii, spowodowany przez jego osobiste zamiłowanie do ideału "krańcowości". Tylko popychany przez wszechpotężny pęd ku temu, co ekstremalne, przez parcie ku "skrajności" doszedł do swej idei nadczłowieka".

    "Rekultywację ludzkości, jaką on podjął, podjąć można jedynie pod znakiem desperacji(...)Desperackie cele osiągnąć da się w końcu desperackimi środkami."

    Franz Overbeck o Nietzsche "Zapiski przyjaciela"

    ReplyDelete
  4. Z tego wszystkiego tylko wyczekiwać małego potknięcia w tym całym cyklu, by zmienić kierunek ku apokatastazie.

    ReplyDelete
  5. chodziło mi o coś innego.. mianowicie o pokazanie w jak chłodny i bezlitosny sposób wypowiada się o Nietzschem jego najlepszy, najwierniejszy przecież przyjaciel Overbeck, w taki sposób też wypowiadała się siostra Nietzschego - Elżbieta.. Najbliżsi byli najsurowszymi krytykami, a Tołstoj poszedł w ich ślady..

    Współcześnie twierdzimy, że Nietzsche był fenomenem, w większości w ciepły sposób o nim myślimy czytając jego prace z zafascynowaniem.. Najbliższe osoby z otoczenia Nietzschego odbierały go zupełnie odwrotnie niż my. Jak to się dzieje, że najbliższe jemu osoby nie były w stanie go zrozumieć nazywając zdesperowanym szaleńcem, a my się nim zachwycamy..czyżbyśmy dojrzeli do jego myśli? czy pisząc w "Tako rzecze Zaratustra" : "swoją czystością wam się odśmieję" przewidział ten fakt? i za Tołstojem: dlaczego w takim kierunku ewoluuje społeczeństwo przychylnie nastawiając się do nauczyciela -szaleńca?

    a co do apokatastazy - to Overbeck nią gardził, a myśl Nietzschego niektórzy przez jej pryzmat nadinterpretują i z tym się też niestety spotkałam..

    ReplyDelete
  6. To prawda. W sumie skonał w samotności z tryplem na karku. Jednakże o jego twórczości rozważałbym tylko na płaszczyźnie teoretycznej. Przekład jego szaleństw na sferę praktyczną to czyste samobójstwo. Wiemy to zresztą z historii.

    ReplyDelete
  7. Wiedziałem, że na Kopacza mogę liczyć, jeśli chodzi o Nietzsche:))
    Jeśli chodzi o słowa Tołstoja, zgadzam się o tyle, o ile zawsze odpychało mnie absolutne odrzucenie moralności przez Nietzschego i zrównywanie jej z drobnomieszczaństwem i hipokryzją. Uważam, że istnieje coś takiego jak obiektywne dobro i dobra moralność.
    Cenię Nietzschego jako niszczyciela utartych form i ścieżek. tacy ludzie są potrzebni.

    ReplyDelete
  8. Może Was zainteresuje ten tekst:

    http://logosamicus.bloog.pl/id,5011678,title,FILOZOFIA-CIERPIACEGO-ZWIERZA,index.html?ticaid=6b22f

    ReplyDelete
  9. Dzięki Logos, świetny artykuł

    ReplyDelete
  10. I jak widzę nie jedyny dobry na twoich blogach.

    ReplyDelete