Tuesday, 9 December 2014

Extravaganza

 










   Rysuję ciągle projekt świąteczny. Pewnie zejdzie mi do połowy przyszłego tygodnia. Dziś bez papierosa. Wczoraj prawie się udało, ale wieczorem zmiękłem. Pobiegłem do kontenera, gdzie rano wyrzuciłem tytoń i wygrzebałem. Tak więc bilans: przedwczoraj trzy fajki, wczoraj dwie, dzisiaj zero. Najgorszy jest brak motywacji. Jeśli chodzi o fizyczne łaknienie to nie mam problemu. Najgorsze są jednak momenty, kiedy pojawia się myśl: "a, po chuj to wszystko":)
   Czytam Nocny pociąg do Lizbony. Świetna książka. Przypomina mi Cień Wiatru.
   W pracy mieliśmy dziś festiwal Extravaganza. Nasza grupa przygotowała święta angielskie, które uznaliśmy za wyjątkowo egzotyczne, zważywszy, że to południe Londynu. Przebiliśmy wszystkich ilością i jakością jedzenia i atmosfery. Inne klasy świeciły pustkami, nasza była pełna do końca.
   Chwyta mnie przeziębienie, ale walczę. Jeszcze tylko trzy dni pracy, trzeba dotrwać.
   Zdjęcie dzisiejsze, z collegu, z Fernandą.


No comments:

Post a Comment