Saturday, 13 December 2014

Sobotni, spokojny wieczór

 









   Sobota. Miły dzień. Trochę na kacu, bo wczoraj mieliśmy staff party. Za cholerę mi się nie chciało, wolałbym spędzić wieczór w domu niż w klubie, ale teraz, skoro dostałem stałą pracę, czuję się trochę zobligowany do integracji. Ale bardziej niż to, chciałem się pożegnać z Fernandą. Wyjechała na święta do Hiszpanii, widzimy się dopiero w styczniu.
   Rano poszliśmy z Petrą na zakupy. Dostała wypłatę i chciała mi coś kupić z ubrań, bo się mi już sypie garderoba. Kupiła mi super jeansy za 35 funtów, domowe spodnie w kratkę i świąteczny sweter. No i czapkę z pomponem.
   Wyskoczyliśmy też do indyjskiej restauracji, gdzie zaskoczyli nas gigantycznymi porcjami. Nie dojedliśmy, wzięliśmy większość do domu. Podzieliłem się ze współlokatorami. Zieją ogniem. Mariusz stwierdził, że jutro będzie srał kometami:)
   Później rysowałem, powyżej skrawek. Zostały mi jeszcze trzy obrazki do zrobienia. Mam nadzieję, że uda się wysłać w środę, najpóźniej w czwartek. Nie wiem tylko, czy dojdzie do domu przed Wigilią.
   W poniedziałek i wtorek szkolenia w pracy no i wreszcie urlop świąteczny do piątego stycznia.

No comments:

Post a Comment