W oczekiwaniu nadzwyczajności.
Wyciągnąłem z szafki karty Tarota i rozłożyłem je przed sobą na kocu, mając nadzieję, że uda mi się wyjść z niższych energii, w których dziś utknąłem. W momencie kiedy przestaję robić wysiłek, od razu zostawia mnie kreatywność i poczucie związku z czymś duchowym, głębokim. W takich momentach przestaję oczekiwać niezwykłości i przestaję wierzyć w magię, wychodzi ze mnie moja cyniczna, depresyjna strona, której nie znoszę. W takim momencie siadam i próbuję strząsnąć z siebie to co mnie ogranicza. Lubię wtedy wiązać Tarota z poezją. Od razu ostrzegam, że tarotową poezję traktuję raczej jako „free writing”, kiedy pozwalam ręce z długopisem iść tam gdzie chce, nie robiąc wysiłku, żeby nadać temu jakiś sens, albo doszlifować styl, czy znaleźć słowa. Chodzi mi tylko o to, żeby przebić się choć trochę do siebie.
„Zrzucanie skóry”
Zrzuć maskę nudnego błazna,
możesz być kim chcesz.
Wsiądź na dzikiego konia
i gnaj po listopadowych wzgórzach,
pełnych mgieł
i rzadkich kropel deszczu.
Kiedy serce pełne jest szczęścia,
nawet listopad nie jest w stanie
pokolorować go na szaro.
Możesz być szkockim włóczęgą
z czasów kiedy Szkocja
była dla ciebie
sceną z „Highlandera”.
Możesz też szukać pradawnej bogini
w labiryntach miasta przyszłości,
pomiędzy dekadenckimi ludźmi
z futurystycznych filmów
lat osiemdziesiątych.
Jako jeden z ostatnich prawdziwych ludzi
szukasz ucieczki z miejsca,
które nie może być niczym innym,
jak tylko złym snem.
Masz tylko starą mapę, przeczucia
i jedynego przyjaciela,
który ginie w trzeciej scenie.
Szukaj bogini, która skradnie twe serce
i zabierze cię na drugą stronę.
Najwyższa Kapłanka z "Rider Waite"
No comments:
Post a Comment