I znów weekend. Jak w pralce się kręci. Pamiętam, jak lata temu, niedługo przed śmiercią taty, robiliśmy duszonki na podwórku i powiedział, że im starszy, tym czas biegnie szybciej. Pory roku śmigają jak strzały, ledwo zacznie się lato, a już trzeba ubierać grube skarpetki i brodzić w śniegu.
Piję wino i znów przytulam siebie baśniowymi ilustracjami. Woland z Behemotem tańczą nad Petersburgiem. Byłem Mistrzem ze swoją Małgorzatą, a nagle zostałem Wolandem. Też jest w tym urok. Noc, wolność, samotność i magia.
a nie aby nad Moskwą?
ReplyDeleteWasz Behemot
Woland se może być nawet nad Dubajem :P
DeleteWolność. Kwiatki mojego i tamtego świata: napiszcie sobie drukowanymi w życiu, albo na życi; WOLNOSC.
ReplyDelete