Friday, 4 May 2018

Bałkańska przygoda 4



























Po krótkiej wizycie w Budapeszcie (paskudne korki i nagorszy falafel, jaki jadłem w życiu) skierowałem się w stronę domu.

W ten ostatni dzień podróży poczułem wreszcie spokój i jakieś głębokie zadowolenie. Myślę, że spokój przyszedł z wewnętrznego zamknięcia okresu z M., oraz z satysfakcji, że udało mi się zrobić tę spontaniczną i samotną podróż. Włóczęga tak na mnie działa. Doświadczenie czystej samotności i bezcelowe przemierzanie Ziemi oczyszcza serce i duszę. Jest to doświadczenie równocześnie trudne i piękne. Rzeczy, które tliły się niejasno w środku, ale którym codzienność nie pozwalała na pełne uświadomienie, w czasie długich godzin i dni w Drodze wychodzą na powierzchnię. Czasami to boli, męczy, prześladuje, ale przychodzi moment przesilenia i uwolnienia. Pamiętam długie wędrówki z przeszłości. Portugalia, Hiszpania, Dania,) Lake District, Camino. Każda z tych podróży była dla mnie ważna. Myślę, że każda z nich zamknąłem jakiś okres w życiu.

Lista podróżna 4

1. Jechałem cały dzień w rozchłestanej koszuli, smierdzący, przepocony, rozczochrany i w ogóle mi to nie przeszkadzało. Po prostu przestałem się przejmować. Ten moment zawsze do mnie przychodzi w którymś momencie podróży. Uwielbiam.

2. Ciekawe jak zmienia się perspektywa. Spacerując po Budapeszcie, 400 km od domu, czułem się prawie jak u siebie na podwórku.

3. Płyta podróży: Strachy na Lachy "Przechodzeń o świcie" Genialna. Poznałem ją na wylot. Szczerość, empatia, smutek. Czad.

4. Miałem ochotę pomóc jakimś autostopowiczom, ale nie spotkałem ani jednego.

5. Dom zaczyna się tam, gdzie wyłączasz nawigację.

1 comment:

  1. uwielbiam te płyte :)zresztą twoją też ! pozdrawiam i lekkości bytu życzę

    ReplyDelete