Saturday, 20 October 2018

Zielony groszek

 
 Dzień dobry, panie Redaktorze. Dziś rano czekała mnie na blogu miła niespodzianka. Jednak pan żyje. I proszę nie mówić "co to za życie" (tak, ja już znam to pana podejście :). Szczerze mówiąc, zazdroszczę. Większość ludzi w życiu się nudzi. Idą utartym torem, unikają wyzwań, boją się zmian, zadawala ich przeciętność. Pan, w swoim poszukiwaniu doskonałości i Domu (zawsze pisze pan "Dom" z dużej litery, zauważyłam) nigdy nie jest usatysfakcjonowany nijakością, kłamstwem, byle czym. Nie jest to łatwa droga, wymaga dużej wytrzymałości, tolerancji i optymizmu. Ktoś, kto nie rozumie, mógłby spytać "jaki optymizm?! Ten facet wpada z jednej kabały w drugą, jak tak można żyć?". Ale ja, choć nie znamy się osobiście, myślę, że pana znam bardzo dobrze. Czasami czytając kogoś albo o kimś, nie znając tej osoby twarzą w twarz, można go zrozumieć lepiej, niż kogoś z kim rozmawia się codziennie. Przecież nigdy nie spotkałam Ijona Tichego, a znam go jak brata. Z Anią z Zielonego Wzgórza mogłabym konie kraść. A Skrzetuskiego mogę wziąć na męża już dziś. Dlatego mogę powiedzieć z przekonaniem: pana optymizm, Redaktorze, jest głęboki, zarażający i uwodzący. Czasami myślę, że tylko pan go nie dostrzega.
   Na tym zakończę mój krótki list. Mam nadzieję, że zastał pana w dobrym zdrowiu. Pozdrawiam serdecznie.
 
   Była kierowniczka sklepu "Lewiatan", obecnie poetka i hodowca zielonego groszku na pół etatu.

   Anna Słota
   Kraków (tylko w tym tygodniu, więc raczej proszę nie odpisywać)

*** ***

   Pani (panno?) Anno
   Bardzo dziękuję za miłe słowa. To nie pierwszy raz, kiedy wyciąga mnie pani z odmętów melancholii. Nie wiem, jak pani to robi. Urzeka mnie pani trzeźwość i rzeczowość, i to mocne stąpanie po ziemi. Myślę, że tych cech mi trochę brakuje. Postaram się wziąć pani słowa do serca. Jeżeli mój list nie zastanie pani w Krakowie (wyobrażam sobie niewielką, czyściutką garsonierkę, zieloną od groszku), mam nadzieję, że jakaś dobra dusza dostarczy go gdzieś tam w pani peregrynacjach.
   Ja za dwa dni będę w drodze, Bałkany znów mnie wzywają. Liczę na to, że moja relacja z podróży pani nie rozczaruje. Pozdrawiam i całuję pani dłoń.
   Redaktor

3 comments: