Ale dzisiaj wieje! Już wieczór, Ross Bets śpiewa celtyckie słodkości, grzejnik dmucha, deszcz bębni o dach Włóczęgi. A tak niedawno było lato.
Nie pisałem tutaj już kilka lat. Hmm, nie będę robił streszczenia. Zacznę od tu i teraz (no, może czasami sięgnę w przeszłość dla kontekstu).Jezu, ale te ostatnie miesiące były trudne. O mały włos nie umarłem i to tak naprawdę. A chudy jestem jak szczapa (fajki, bieda, rozpacz, stres, jak przystało na prawdziwego artystę). Ale szczupłość lubię, bo mnie odmładza.
W tym roku zakochałem się jak wariat. Zanurzyłem się w pewnej dziewczynie aż po uszy, myślałem, że to ta na zawsze, chciałem ją kochać do końca świata, mieć z nią dzieci, zdobywać świat. A później sobie poszła, bo nowe lądy, nowe przygody, nowi ludzie.
Zasmuciło mnie to bardzo i zawstydziło. Najpierw uciekłem, żeby porozpaczać. Później wróciłem i spróbowałem ratować, co się dało, ale się okazało, że nic się nie da. Jakbym się przeniósł do innego wymiaru.
I co teraz?
Trochę nie wiem. Ale kiedy dzisiaj wracałem z Kalaczakry poczułem spokój, radość, nadzieję. Trochę tak, jakbym znalazł się dokładnie tam, gdzie się miałem znaleźć. I że teraz czekają mnie nowe rzeczy. Że tamto wszystko miało się wydarzyć tak, jak się wydarzyło. Wow:)
Lista pierwsza od dawna:
1. Odwiedziny Natalii, garść grzybów, rozmowy o związkach, o życiu.
2. Odwiedziny Uli. Co za urocza, mądra istota. Nawet na chwilę się przytuliliśmy (brakowało mi tego), pozwierzaliśmy się. Rozmowa z nią dała mi dużo inspiracji, żeby sięgnąć do zapomnianych warstw mnie. Bo ostatnio tylko Rewolucja i Miłość (które przerodziły się w Ostracyzm i Złamane Serce). Więc chciałbym sięgnąć do duchowości, marzeń. Myślałem dzisiaj, że nie wiem jak. Ale później poczytałem stare zapiski z różnych lat i już wiedziałem - wcale tego nie zgubiłem. Muszę sobie tylko przypomnieć.
3. Grywam w kości z Bernadette i A. (oddzielnie). Obie bardzo lubię, na zupełnie inny sposób. Siadamy sobie w Kalaczakrze, biorę napar z imbiru albo herbatę, gramy, żartujemy, gadamy.
4. Muszę wyprać pościel, bo się już klei, ale nie mam pieniędzy na pralnię:) Tak w ogóle tyle czasu już żyję w nędzy, że pieniądze prawie zupełnie przestały mnie stresować. I się bardzo cieszę, kiedy wpada cokolwiek.
5. Miałem trzy dni pracę na planie filmowym. Kupiłem za to kurtkę na zimę, dwie pary bojówek, bluzę, czapkę, rękawiczki, wszystko w czerni, jak prawdziwy antifiarz.
6. Kiedy tu pisałem ostatni raz, nie miałem ani jednego tatuażu. Teraz wyglądam jak brudnopis. I love it 🖤 Mam też... 1...2... cztery kolczyki w twarzy (ucho, warga, brew). Lubię moją stylówkę.
7. Nie czułem się tak spokojnie i dobrze jak teraz od wielu miesięcy. I'm coming home:)

Myślałem o Tobie niedawno, o tym jak Ci się żyje. Twoje zniknięcie interpretowałem jako dobrą zmianę, mając nadzieję, że wydarzyło się coś tak dobrego, że z tej dobroci nie masz czasu i ochoty pisać. Przeczołgało Cię trochę życie jak widzę. Rebeliancie. Miło Cię "zobaczyć" po tak długim czasie.
ReplyDeleteCześć Adam! Miło widzieć, że ciągle jesteś. Well, życie miało w tym czasie różne strony, bywało wspaniale. No ale ostatnie miesiące są ciężkie. Wszedłem w relację ze sporo młodszą osobą i wybuchło mi to w twarz. Ostracyzm, odrzucenie., izolacja. Mój romantyzm i wiarą w miłość nie uratowały mnie przed rozjebaniem się o mur. No i teraz żmudnie się zbieram. Postanowiłem tutaj trochę popisać i zobaczyć, czy pomoże mi to w odbudowywaniu się. Mieszkam we Wrocławiu od kilku lat. Ty jesteś z okolic?
DeleteCześć Marcin! Rozjebanie się o mur w okolicznościach sercowych znam doskonale z autopsji. Współczuję. Jak obaj doskonale wiemy z autopsji, to minie. Wcześniej czy później. Oby wcześniej, bo szkoda życia. Nie, nie jestem z okolic Wrocławia. Jestem z Katowic.
Delete