To były mocne 3 tygodnie. Ciężka harówka. Ale stopniowo bardzo oczyściło mi to głowę. Nie tylko sam wysiłek, ale atmosfera, rozmowy, żarty, nawet małe konflikty. Większość wieczorów, po skończonej pracy czułem się pełny, silny, sensowny. Myśli o wydarzeniach ostatniego roku przestały być jak otwarta rana. Stały się echem. Poczucie tożsamości wzmocniło się, odzyskałem wiarę w siebie, zacząłem się widzieć bez zniekształceń.
Po skończonej pracy, kiedy już zmyłem z siebie bród, piach i cement, wczołgiwałem się do Włóczęgi i oglądałem Startreka albo tworzyłem rolki i storisy na socjale, jak przystało na odpowiedzialnego kreatora kontentu;)
Tak że mogę powiedzieć, że to był dobry czas. Nawet chociaż jestem obolały i wykończony.
Pomimo zmęczenia działałem mocno na socjalach. Postanowiłem przyłożyć się do rozwoju swojego Instagrama, żeby przyciągnąć nowych ludzi, rozbudować społeczność internetową i żeby może wreszcie ruszyć ze sprzedażą sztuki. Póki co to ostatnie się nie wydarza, chociaż przybyło mi jakieś 150 nowych obserwatorów w ostanim tygodniu, ale podchodzę do tego długoterminowo.
Jutro wracam do Wrocławia. Stęskniłem się za moim miastem. Nie mogę doczekać się na rower, Kalaczakrę, spotkanie z Martą, z A., pogaduchy z brmanami w mojej ulubionej knajpce, obiad w Misiu.
Nawet jeśli to będzie tylko na chwilę - Berlin ciągle jest na liście następnych przygód.
Dostałem propozycję pracy z kolegą arborystą we Wro. Być może podziałam jeszcze przed wyjazdem, uda się odłożyć trochę więcej kasy.
Tyle w skrócie. Opowieść trwa:)
PS. Temat kontaktu i relacji z ludźmi, którzy mają zupełnie inne poglądy polityczne - ważny. Pracowałem z chłopakami z Postoju, który jest w Polsce na czarnej liście kolektywów politycznych z powodu syjonizmu. Dużo rozmawialiśmy o naszym postrzeganiu świata. Dyskutowaliśmy, spieraliśmy się. Poszerzyła mi się perspektywa. Jestem w stanie bardziej zrozumieć, skąd biorą się ich poglądy, nawet jeśli się nie zgadzam. To ważne. Utrzymać szacunek i sympatię w obliczu różnic politycznych i światopoglądowych. Współodczuwam z nimi - jak działają i żyją w dużej izolacji, będąc znienawidzonymi, pogardzanymi i atakowanymi przez lewicową scenę polityczną.

Masz otwartą głowę, nie pasujesz do radykalizmu. To komplement.
ReplyDeleteNo nie pasuję. Ale sobie robię swój radykalizm:)
Delete