Monday, 30 March 2015

Dzień pierwszy

   Jestem w Polsce! Minęło dokładnie 21 miesięcy. Z lotniska odebrał mnie Łukasz (brat), pogadaliśmy trzy godziny drogi z lotniska. Byliśmy śmiertelnie głodni, śpieszyliśmy się do domu. Po drodze Łukasz zauważył znajomego z zepsutym samochodem i zaoferował pomoc, więc holowaliśmy go 30 kilometrów. Choć zdychałem z głodu, to ucieszyłem się na ten bezinteresowny gest. Poczułem się w domu:)
   A w domu jeszcze cudniej. Rozdałem upominki, dzieciaki odleciały, Nadia z Wiki nadały imiona kotkom-maskotkom i z nimi śpią, Kuba cieszy się z nowych słuchawek. Mama wyściskała mnie, rozpłakała się i powiedziała, że widzi, że nadrabiam dobrą miną. Miała rację. Też uśmiechałem sie przez łzy.
   Napiliśmy się wina (nie z dziećmi:), Monika ugotowała super obiad, mój tradycyjny wegetariański obiad na przyjazd z zagranicy - kotlety ziemniaczane, kotlety serowe i surówka z kapusty z jabłkiem.
   Cudnie, ale smutno. Zdjęcie taty w kuchni. I pomyślałem, że wszystko się w życiu jakoś rozchodzi. Tata umarł. Tania trochę też. Już jej nie ma dla mnie, świeci gwiazdula komuś innemu już. Byłem na chwilę w naszym domku. Trochę zapuszczony, czuć grzybem. Jutro napalę, posprzątam i pomieszkam, poczytam stare książki. Ładuję się tutaj.
   Kocham tu być. Mam wspaniałą rodzinę, jestem za nią wdzięczny. Nie byłbym, kim jestem, bez nich.


7 comments:

  1. Wspaniale! Ciesz się bliskimi, ładuj się i raduj:)

    ReplyDelete
  2. Fajnie :)
    To dobry czas dla Ciebie, naładuj baterie.

    ReplyDelete
  3. Ładuję ile mogę. Aż mi sie nie chce wracać do Anglii:)

    ReplyDelete
  4. Ale fajnie! Czuć nową energię, jak to mówię malgre tout po herbertowsku ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Kochasz tego Herberta, co?:) ja jestem miłośnikiem fanatycznym Gałczyńskiego, ale mam dzieła zebrane Herberta w jednym tomie i czasem zerkam.
      Dobrze mi tu, choć muszę się zmagać ze smutkiem. To moja pierwsza wizyta po rozwodzie i czasami mnie dopada chandra. No ale smutek to też część życia:)

      Delete
    2. Bardzo! ;) Gałczyński. Lubię go, ale tam tyle uczuć, że nie śmiem za częśto sięgać, poza tym to lekkie pióro i fantazja jak stąd, aż do Twoich gór.
      A w życiu jak to na Drodze, raz prosto i na górce, raz w dołku, LAle iść trzeba dalej. Ciesz się Polską, nawet, gdy co krok jakiś kamień, jeśli bosą stopą nań nie wejdziesz, zawsze można ominąć i iść ;)

      Delete