Saturday, 11 July 2015

Księżycowy terrorysta - Zabierz mnie do domu


Zabierz mnie do domu

Intro:

„Kim jesteś” spytał on.
„Nie wiem” odpowiedziała smutno ona.
W dłoni trzymała księgę, pełną mądrych słów.
Mały Książę, Prorok i Kubuś Puchatek,
Yossarian, Martin Eden, zapach starego druku.
„Czytasz jeszcze?” spytała. Dźwięk jej głosu…
Potarł nerwowo czoło. Skądś znał.
„Nie czytam już. Pełne zdrajców strony. Kim jesteś?” zapytał znów.
Uśmiechnęła się bezbrzeżnie smutno.
„Jestem Kapłanką, Gwiazdą i Księżycem,
Złudzeniem, raną, ukojeniem…”
„Ukojeniem? Co mi przynosisz? Spełnienie marzeń? Wyczarujesz dom?
Przytulisz do piersi? Pocałujesz? Wypełnisz wiarą serce?
Co mi przynosisz, powiedz?”
„Przynoszę ci sen.”

1.
Już późno, zabierz mnie do domu, ten hałas boli, zabierz mnie,
nie powiemy nikomu, nikt się nie dowie, że stchórzyłem,
i tam po kryjomu z koców utkamy ślubną suknię,
a dla mnie ze szlafroka ślubny frak.
Już późno, czy nie widzisz drżenia, słońce już zaszło i nie
lśnimy tak w jego promieniach, jak lśniliśmy przedwczoraj,
nie odrodzą się marzenia, jeśli nie uciekniemy stąd,
więc zabierz mnie do domu.

ref.
A w domu cicho radio gra, na Trójce notowania.
Gdy włączą wiadomości, uciekniemy na kraj świata.
Nie walczę już o wolność, dość mam świata naprawiania.
Wstaw wodę, zaparz Inkę, dziś jest wieczór pożegnania.

2
Jak to możliwe, że ty nie drżysz, spójrz na niebo straszne.
Księżyc pęknął na połowę, ognistych deszcz aniołów.
Smutny Bóg odleciał w kosmos, zostawił nas na pastwę nas
i nigdy już nie wróci
Więc proszę zabierz mnie do domu, ulice mgłą przeklęte.
Nie mam oddać siebie komu, oczy wódką opuchnięte.
Weź za rękę i nikomu nie powiedz ani słowa, że
stchórzyłem i już uciec chcę.

ref.
A w domu cicho radio gra, na Trójce notowania.
Gdy włączą wiadomości, uciekniemy na kraj świata.
Nie walczę już o wolność, dość mam świata naprawiania.
Wstaw wodę, zaparz Inkę, dziś jest wieczór pożegnania.

***

No comments:

Post a Comment