Friday, 10 July 2015

Po północy (lista nienumerowana)

  Ostatnio zegar mi się przestawił. Kładę się po północy.
  Dzień spoko. Niedługo wakacje, więc w collegu luz. Dziś wzięliśmy młodzież do pubu na wyżerkę. Oczy się im śmiały, jak zobaczyli wielkie porcje, ociekające tłuszczem i kufle napojów (niewyskokowych:).
   Po pracy wyskoczyliśmy z Fernandą na piwo do tego samego pubu. Pogadaliśmy z dwie godziny, później Fe na północ Londynu pociągiem, bo strajk metra, a ja rowerem do domu. W kuchni znalazłem przesyłkę. Hiszpańskojęzyczny "Prorok" Khalila Gibhrana. Pożegnalny prezent dla Fernandy.
   Guia znów przyprowadziła jakiegoś kolegę i przez  pół godziny jęczała i krzyczała namiętnie przez ściany, aż mi się za kobietą zatęskniło.
   Na fejsbooku zaprosił mnie do znajomych facet - pisarz, scenarzysta, autor piosenek. Spodobały mu się moje rysunki i zaproponował, że wyśle mi swoją najnowszą książkę dla dzieci, nad którą jeszcze pracuje i może spróbowałbym ją zilustrować. Obiecałem, że przeczytam i jeśli zaiskrzy ze mną, to narysuję i wyślę mu ze dwie ilustracje, żeby zobaczył, czy to jego klimat. Gość wyjątkowo jarzący, lewicujący, zaangażowany w wiele artystycznych projektów od lat osiemdziesiątych. Mam nadzieję, że zarezonuje ze mną jego pisanie. Zrobiłbym coś konkretnego plastycznie. Konkretnego,czyli coś więcej niż na bloga, czy fejsa.
   Podekscytowany jestem nagrywaniem piosenki w weekend. Może nawet już jutro zacznę, po pracy.
   Piosenka na dobranoc:


No comments:

Post a Comment