Thursday, 2 July 2015

Oprzyj się o mnie

   Eh Boże, co za ciężki wieczór wczoraj miałem. Leżałem w łóżku w środku nocy, przygnieciony wszystkim, wykorzeniony, samotny tak, jakbym spadł z Ziemi i runął gdzieś w mroźną pustkę. Wiecie, kiedy człowiek jest tak smutny i niezrozumiały samemu sobie, że sam siebie pyta, po co to wszystko, co jeszcze zostało w życiu do przeżycia?
   Czasami, kiedy jest mi tak źle i nie mogę zasnąć, wyobrażam sobie siebie widzianego z góry, małego człowieka. Unoszę sie wyżej, tak że jestem jeszcze mniejszy, a później jeszcze wyżej i wyżej, aż znikam, Ziemia też robi się coraz mniejsza, Słońce umyka, a ja lecę coraz w górę, aż pode mną lśni mała galaktyka, a wokół mnie nic, tylko bezmiar. I wtedy udaje mi się złapać spokój i mogę zgasnąć we śnie.
   Wczoraj nawet to nie pomogło. Wreszcie włączyłem Trójkę na komórce, żeby coś tam brzęczało w tle, żeby rozproszyć samotność, ciemność. I wtedy usłyszałem przepiękną piosenkę, a później jeszcze jedną. I jakoś odnalazłem siebie na chwilę w samotności kogoś innego.
   Bycie człowiekiem to piękna, ale bolesna sprawa.




No comments:

Post a Comment