Friday, 11 November 2016

Fuck it:)

   


   Wreszcie weekend. Najebałem się winem. Niby w samotności, ale postanowiłem napisać do moich znajomych, którzy zwykle są w tle i w sumie teraz nie czuję się sam. Roman Kurkiewicz mi napisał miłe słowa, zainspirował mnie do dalszej twórczości:

"zadbaj o siebie, trzymaj sie, super te piosenki, wracam z radością  a przy tej afgańskiej zawsze płaczę ( ale tylko jak sam jade i śpiewam na głos)..."

"mialem już dawno do Ciebie napisać, bo przeżylem piękną podróż latem w Bieszczady z twoją muzyką, przez rok nie mieliśmy auta i mogłem wreszcie się sam wypuścić w podróż, to bylo naprawdę niezwykłe, płytę podarowałem moje  starszej córce, która też ja strasznie polubiła"

   Romana pokochałem znienacka. Pewnego razu, kilka lat temu, po powrocie z UK kupiłem Przekrój. Ot tak sobie, jako czytadło dworcowe. Nie mogłem uwierzyć, że to jest gazeta mainstreamowa. Czystość, idealizm, wolność, spójność, apolityczność. Okazało się, że Roman został redaktorem i zrobił prawdziwą lewicową gazetę. Później go wyprosili, wiadomo, Polska:) Ale szacun mi pozostał. Tym bardziej doceniam jego docenienie mojej muzyki.

   A ponieważ wino się skończyło, przerzuciłem się na cydra i słucham innego z moich mistrzów. Gogol Bordello!



No comments:

Post a Comment