Tuesday, 29 November 2016

Krótkie 666

   Jeden z tych dni. Wrażenie zmarnowanej szansy, straty, tęsknoty, bezsensu, samotności. Obejrzałem ostatni odcinek Walking Dead, ale serial nie pozwolił się wyłączyć, dopiero książka trochę uspokoiła. Ciągle czytam Cobena. Facet ma spory dorobek, starczy na długo.
   Kiedy wynajdę maszynę czasu, wszystko naprawię. Wymażę błędy, przywołam uśmiech na twarzy, z której go brutalnie starłem, nie pozwolę, żeby zgniłe pnie zawaliły ścieżkę, powstrzymam swoją rękę przed zatruciem rzeki, nie rozgniewam starożytnych bogów, naniosę drewna do kominka i tym razem ogień nie zgaśnie i krasnale nie zamarzną na śmierć w swoich puchowych pierzynach, zabiję złą Czarownicą, a Jaś i Małgosia znajdą drogę do domu.
   Tęsknię za utraconym rajem.

 

Upadate z następnego dnia: uff, weltschmerz zelżał...

No comments:

Post a Comment