Saturday, 20 December 2025

173737sjdjx99

Siedzę w Kali, czytam "1491 - Ameryka przed Kolumbem".

Senny nastrój. Pogadaliśmy chwilę z Paszą. Później przyszedł jakiś naćpany koleś, który bardzo chciał rozmawiać, więc schowałem się do loży. Kiedy spróbował się dosiąść, powiedziałem, że nie chce mi się z nim gadać i sobie poszedł. 

Może podjadę do Kasi na Marinę Kleczków, ciągle trwa jarmark świąteczny. 

Wczoraj spotkałem się z dziewczynami z HGW, pojawił się też Eryk. Trochę nie miałem nastroju, prawie (albo wiecej niż prawie) pokłóciłem się z Dorotą. Później część osób poszła do Czułej, a ja wziąłem ubera do siebie. 

Wczoraj w drodze na tramwaj natknąłem się na Z. Przeszliśmy obok siebie, popatrzyliśmy zimno, bez słowa i tyle. 

W poniedziałek albo wtorek jadę do siebie w góry. Pewnie wrócę jakoś przed Sylwestrem.





 

2 comments:

  1. Oszczędzone mi było takie zimne spotkanie. Moje ostatnie przypadkowe spotkanie z Szarookim miało miejsce na ulicy Bagiennej w Katowicach, kiedy wyprzedzał mnie i na kilkanaście sekund celowo zrównał się ze mną. Uśmiechnął się do mnie i pomachał mi, odwzajemniłem uśmiech i odmachałem mu, on dodał gazu i odjechał. Po dojechaniu do domu pół godziny siedziałem w aucie nie mogąc opanować płaczu. Szlochałem na głos.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jezu, przykro... Nie wiem, co bym wolał. Gdyby Z. pokazała jakiekolwiek ludzkie uczucia, ciepło, to chyba byłoby mi lepiej. Czułbym, że świat jest normalnym miejscem, nawet jeśli smutnym. Ale to co jest, to ogromne zimno z jej strony, lekceważenie, pogarda. Jest to dla mnie tak niepojęte, że cała moja dusza się buntuje. I chyba dlatego tak ciężko jest mi puścić. Ale robię to. W taki sposób, który jest mi obcy: przyjmuję do wiadomości fakt, że wszystko było kłamstwem, że nie znałem tej osoby wcale, że nie było w tym nic świętego. Jest to w chuj bolesne i nienaturalne dla mnie. Ale nie widzę po prostu innego wyjścia. Mam tylko nadzieję, że z czasem wszystko to stanie się neutralnym, wyblakłym wspomnieniem.

      Delete