Tuesday, 16 December 2025

Wybaczysz mi?

Za oknem Włóczęgi jeszcze ciemno. Grzejnik przyjemnie dmucha.

Śniłem dzisiaj o Z. Ale nie tak jak ostatnio, nie z lękiem, z żalem, z poranieniem.

Była jakaś duża impreza. Z. siedziała na fotelu, ładnie ubrana, wymalowana, dumna, wyglądała pięknie. Podszedłem i powiedziałem, że ciągle mam serce pełne uczuć do niej, ale wiem, że nie może mi dać tego, co potrzebuję.

Jej rysy twarzy zmiękły i nagle zaczęła płakać. Pierwszy raz od zerwania popatrzyła na mnie bez zimna, obojętności i wyniosłości. Poczułem ogromną ulgę. Jakby świat wrócił na normalne tory, jakby skończył się zły sen.

Odszedłem pełny zarówno ulgi i miłości, jak i żalu, że mimo wszystko i tak nasz związek się skończył.

Ale ona poszła za mną i zaczęliśmy rozmawiać. Rozmawialiśmy jak dawniej, bez ścian, bez urazy. Dzieliliśmy się najgłębszymi myślami, nawet tymi trudnymi i nie musieliśmy się bać, że wyniknie jakieś nieporozumienie i powstanie konflikt.

W pewnym momencie powiedziała, że musi już jechać, jest gdzieś umówiona z grupą przyjaciół. Zrobiło mi się smutno, bo w czasie rozmowy zacząłem mieć nadzieję, że znów będziemy razem.

- A chciałbyś po mnie przyjechać później? - spytała.

- Odebrać cię z imprezy?

- Tak... Obiecałam wszystkim, muszę tam być. Ale chciałabym później wrócić do naszej rozmowy, do ciebie.

- Dobrze.

Tutaj się obudziłem. Poleżałem przez chwilę, zanurzony w uczuciach, żalu, wspomnieniu miłości. A kiedy zasnąłem, znowu tam byłem.

Przyjechałem po nią. Była głęboka noc. Wyszła z budynku, uśmiechnięta, szczęśliwa, że mnie widzi. Podbiegła, wtuliła się mocno.

- Jezu ale tęskniłam. Jedźmy do ciebie. Chcę, żebyśmy byli już tylko we dwójkę.

Chciałem jej powiedzieć, że ja też, ale bałem się, że jeśli pokażę jej za dużo uczuć, to znowu odejdzie. Powiedziałem jej to. Wtuliła się jeszcze mocniej.

- Nie, przysięgam. Teraz już będzie dobrze.

Przez chwilę nic nie mówiliśmy.

- Wybaczysz mi? - spytała cicho.


 

6 comments:

  1. Też miewałem takie sny, przez długi czas...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ciężko nie? Jak pogodzić rzeczywistość z czymś takim? Ale czas płynie. Ile ci zajęło wyleczenie serca? Hehe, choć nie wiem co to tak do końca oznacza wyleczenie. U mnie mija pół roku. Niby dużo, niby mało

      Delete
    2. U mnie trwało 8 lat. O wiele za długo. Straciłem przez to szanse na inny związek, może nawet lepszy. Sabotowałem każdą próbę. Bez sensu. Z perspektywy czasu i doświadczenia mogę powiedzieć, że żałuję, że nie udało mi się strząsnąć tej żałoby szybko. Szkoda życia na żałobę...

      Delete
  2. 8 lat... Holy shit, brother, to długo. Ściskam

    ReplyDelete
    Replies
    1. Thanks, brother. Yeah, it was long. Much too long. Ridiculously long. Mourning isn’t reasonable, unfortunately. It doesn’t care how strong you are, how much time has passed, or how “ready” you should be to move on. It just takes the space it takes. And time. Is it worth it? I used to think it was. I’ve changed my mind. It’s not worth lost time and lost chances. My bold advice? Shake it off as soon as you only can. And move on. Let it go. It's not worth holding. I'm not saying 'Don't grieve', I'm saying 'Don't let grief dominate your life'. And trust me, I know what I'm saying. I have a PhD in grief. Life itself heals. Just let it do that.

      Delete
  3. Tak, chcę to strząsnąć jak najszybciej. Nawet jakbym chciał, nie mogę niczego tu już idealizować.

    ReplyDelete