Wieczór. Ostatnie dni mrozów, mam nadzieję, że nie wrócą już tej zimy. A za trzy dni mocno plusowe temperatury. Uff, co za ulga. Najostrzejsza zima, jak do tej pory w moim vanlajfie.
Byłem w Kali, porysowałem trochę. Wygrzebałem z ukrycia kredki, których nie używałem już od lata. Chciało mi się dodać kolorów do szkiców. Będę rysunki wystawiał w socjalach na aukcyjki, czasem ktoś może chcieć taki drobiazg ręcznie robiony przeze mnie.
W środę jadę z obrazami do pewnego hotelu w centrum. Odpowiedzieli na maila, spodobała się im moja sztuka, chcieliby zobaczyć na żywo. Tak że pomysł z pisaniem do hoteli i pensjonatów być może wypali. Byłoby dobrze. Chciałbym zacząć zarabiać coś w tym roku.
Miałem dziś terapię. Spotkanie z panią Kasią jak zwykle dobre. Ta terapia daje mi doświadczenie bezpiecznej relacji. To dużo warte.
Nastrój? Ciężko powiedzieć. Spokojniej, dobrze śpię, ale obok tego jest duże puste miejsce pozostawione po tej walce z ostatniego roku. Taki okres przejściowy, że stare się skończyło, nowe jeszcze nie zaczęło, więc trochę niewygodnie, trochę odpoczynek.
Oglądam IT Crowd. Brytyjski humor to coś, co mi dobrze wpada na ten moment.

Trzymam kciuki za powodzenie sprzedaży.
ReplyDeleteDzięki Adam. Przydałoby się, bo bieda straszna. Ostatnie miesiące sprzedaż zinów utrzymywała mnie na powierzchni, a teraz, kiedy z tego zrezygnowałem, to finansowo bardo mnie to dotknęło.
Delete