Wednesday, 12 January 2022

Jest w pytę

Dałem sobie dziś spokój z wystawianiem obrazów, skupiłem się na muzyce. Zrobiłem plakat na piątkowy koncert online, ćwiczyłem stare kawałki, bo trochę zardzewiałem, zrobiłem coś nowego, w piątek będzie debiut na żywo. W cholerę ludzi się zapowiedziało. Przygotowałem też zrzutkę, może uzbiera się na mechanika. Dziś dostałem wycenę, brakuje mi 500, ale mechanik, kochany Garik z Armenii powiedział, że resztę mogę dosłać, jak będę miał. Dlatego lubię Wschód. Polak by tak nie zrobił. 
Odezwał się koleś ze Szczecina, organizuje koncerty w społecznym centrum kultury, zwracają za dojazd, dają nocleg, jedzenie i parę groszy. Może zagram tam w kwietniu. W ogóle postanowiłem nie odmawiać już koncertów, nie peszyć się, brać wszystko, na co mnie zapraszają. To oznacza kontakty, przyjaźnie, przygodę. Będę miał wyjebane na ego, biorę ukulele i  brzdękam, jak umiem:)
Tak że dobry dzień. 
Jutro kolega zaprasza mnie na wycieczkę po górach i obiad w karczmie, z chęcią się wyrwę. Wieczorem zrobię sobie jeszcze próbę na pojutrze. I kupię jakieś wino na koncert, albo dwa. 
Wczoraj skończyłem autobiografię Stasiuka i wziąłem się za wywiad z nim (Życie to jednak strata jest). Fuck, ale go uwielbiam. Nie zgadzam się w wielu sprawach, mam inne podejście do spraw społecznych, duchowości, Polski, ale uwielbiam to, że jest człowiekiem z krwi i kości, a nie jakimś inteligencikiem. Już wiem, że przeczytam wszystko.
A tak w ogóle czuję się wolny. Wisiałem na M. długo, ale kontakt z tą dziewczyną w weekend mocno mnie podleczył. Może ją się po prostu miałem zniechęcić do kobiet w ogóle? ;) W każdym razie działa, jestem szczęśliwszy, spokojniejszy i bezpotrzebowy.

1 comment: