Saturday, 1 January 2022

1 stycznia

Pierwszy stycznia 2022 roku. Wczoraj zasnąłem około dwudziestej drugiej. Obolały, dopiero co wyszedłem ze szpitala. Godzinę po operacji jechałem już swoim vanem. Starałem się nie urazić palca, z którego wystaje drut. Zagięty na końcu. Zrobiłem wpisa na FB, jakżeby nie. Dziesiątki ludzi zareagowało, serduszka, lajki, piłem wino. Żeby się pocieszyć, mówiłem sobie: o, pierwszy Sylwester od 4 lat bez wojen, zarzutów, karania ciszą, awantur, spania na mrozie... 
Dziś od rana zacząłem malować, na czerwono, jak czasami Chagall mój ukochany robił, nie skończyłem, jutro powinienem uchwycić objęcie, miłość, jedność. Ze Spotify ambient chill out. Kolejny dzień w mroźnej pustce wszechświata, czas umyka, łapię ostatnie szanse, marzenia, wierzę w reinkarnację, ale mam z tym problem: nic się nie pamięta. Mimo to chcę wierzyć w sens.
Nowy rok. Chciałbym uwierzyć, że jeszcze w tym roku uda się znaleźć przystań, miłość, spokój. Jeśli ktoś nie uwierzy we mnie, to choć będę próbował, to ja sam nie uwierzę. Uznam się za ducha, bez treści, mocy, esencji. Ot, taki duszek, chudy, z piwnym brzuchem, siwym włosem, ambicjami, rozczarowaniami, za które najbardziej winię siebie, brakiem wiary w Boga, w ludzi.
Loneliness. 

No comments:

Post a Comment