Wednesday, 19 January 2022

Policjantka - sen

Śniłem, że poznałem dziewczynę. Była policjantką. Z wyglądu przypominała Basię (znajomą z pewnej telewizji) oraz Asię z Katowic (która naprawdę jest policjantką). Atmosfera snu była lekka, wesoła. Dziewczyna miała na sobie mundur, chyba ciągle była na służbie, albo właśnie zakończyła. Szliśmy przez miasto i żartowaliśmy, wypytywaliśmy się o życie. W którymś momencie wyszło, że jest w ciąży. Zasmuciłem się. Nie z powodu dziecka per se, ale dlatego, że oznaczało to, że kogoś ma. Choć po cichu liczyłem, że to ciąża przypadkowa. W którymś momencie temat zszedł na życie miłosne i okazało się, że nie ma nikogo, rozstała się z ojcem dziecka. Ufff... 
Poszliśmy jeszcze do kawiarni. Usiedliśmy. Nie mogłem przestać choć na chwilę chlonac jej wzrokiem, uszami i intelektem. Czułem do niej ogromny pociąg. Nie tylko z powodu urody, ale podobała mi się jej niezależność, energia, moc, jak również wesołość, szczerość.
W pewnym momencie zaczęliśmy iść do jej domu. Ciągle nie byłem pewny, co to oznacza, ale w pewnym momencie powiedziała coś, z czego wynikało, że dopiero rano stamtąd pójdę. Była pewna siebie, ale też lekko nieśmiała, prowadząc mnie do domu. Podobnie jak ja. Poczułem bardzo mocno, że zakocham się w niej na 100 procent. To nie ten przypadek, że trochę świadomie i na siłę znajdujemy w poznanej dziewczynie zalety, żeby jakoś się zmobilizować, żeby coś poczuć, ale raczej na odwrót: kiedy czujemy taki pociąg i magnetyzm, że próbujemy uruchomić rozsądek i zmusić się, żeby zobaczyć, co jest nie tak. Ale to i tak nie ma sensu, bo nawet jeśli coś by było "nie tak", to i tak mielibyśmy to zupełnie gdzieś. 

No comments:

Post a Comment