Oprócz nich napisały do mnie jeszcze dwie osoby, związane kiedyś z wrocławskim środowiskiem, żeby spytać, co u mnie, jak się czuję. To było miłe.
Ale jednak za intensywnie. Popołudniu wziąłem pół xanaxa, żeby wyciszyć napięcie, udało się nawet zdrzemnąć.
Później pogadałem z J. i H., dziewczynami które też mają swoją audycję na Zamku. Umówiliśmy się, że odwiedzę je w czasie nadawania, żeby nauczyć się obsługiwana sprzętu. Powiedziałem też, że chciałbym pogadać z nimi prywatnie o mojej sytuacji. Żeby była jasność, skoro mamy współpracować. No a że wyszła teraz ta sytuacja ze studio, to już nie da się uniknąć przegadania tematu. J. odpisała bardzo miło. Że coś tam wie, doszły do niej plotki, mamy w końcu wspólnych znajomych, ale stara się być otwarta, neutralna i z chęcią pogada ze mną o tym wszystkim.
To jest odświeżające bardzo. Mam na myśli takie zwykłe, ludzkie rozmowy, traktowanie z szacunkiem i otwartością. Rzeczywistość staje się wtedy normalna, do ogarnięcia. Potrzebuję właśnie takiej normalności, zwykłości i po prostu przejrzystości.
Wieczorem usiadłem nad notatkami i zaplanowałem następnego zina.
Tytuł to Garść drobnych - drobiazgi z głowy aktywisty, i będzie składał się z kilku mniejszych rozdzialików:
- Dlaczego jestem anarchistą - radości, cudowności i kryzysy tożsamości
- 10 miejsc w których płakałem w zeszłym roku
- Sen o utopii
- 10 kolaży o miłości i rewolucji
- Jak dorosnąć, ale się nie zestarzeć - 10 rzeczy jakie nauczyłem się po 40
***
To tyle ze streszczenia. Za dwie godziny mam terapię, pierwszą po urlopie świątecznym pani Kasi, stęskniłem się:) A później może siądę w Kali z notatnikiem i zacznę coś pisać i rysować do zina.
Jeszcze:
- planszówki i mały trip grzybowy u Natalii i Mayi we wtorek. Bardzo lubię tę dziewczyny, młode, szczere osoby queerowe, z zajebistym poczuciem humoru i ciepłem.
- wydałem właśnie 200 zł na materiały artystyczne oraz 200 na paliwo, żeby było coś do napędzania webasto. Jestem zupełnie spłukany. Mam na jedzenie może na dwa dni.
- w nocy było minus 11 stopni. Odczułem to i nad ranem włączyłem ogrzewanie, bo zaczął mi odmarzać nos.
- Jezu, jak dużo się dzieje. Z jednej strony się cieszę, lubię działanie, nowe relacje, projekty, wyzwania. A z drugiej odczuwam zmęczenie i brak. Chciałbym móc to z kimś dzielić, na kimś się oprzeć. Dlaczego muszę być cały czas silny i niezależny?

No comments:
Post a Comment