Thursday, 8 January 2026

Intensywny czas

Wczoraj miałem trudny dzień. Wydarzyło się sporo wspierających rzeczy, ale za dużo było w tym Z. i uruchomiło mi to lęki. Zadzwonił P. Dostałem wreszcie miejsce w ramówce - będę nadawał w soboty o 14, zaczynam już w ten weekend. Zaraz po mnie audycję będzie miała Z. i jej grupa. Jak mi z tym? Z jednej strony lubię takie plot twisty, życie jest kurewsko ciekawe. Dwie anarchistyczne audycje, jedna po drugiej, prowadzone przez exów, którzy ze sobą nie gadają. Z drugiej strony najchętniej w ogóle nie natykałbym się na tę osobę, nawet online. Dowiedziałem się też, że nie podobało im się, że mamy brać wspólnie udział w tworzeniu studia, więc ostatecznie zdecydowały się nadawać w inny sposób, poza studiem, więc prace nad tworzeniem wrocławskiego oddziału na razie utknęły. 

Gadaliśmy długo z P. o sytuacji. Nie chcę tutaj pisać o szczegółach, ale ogólnie ludzie mają dosyć ich fochów i nagonki na mnie. Później zadzwonił M. towarzysz z Poznania. Zamówił trochę zinów, żeby wystawić w swoim internetowym bookshopie. Zaproponował też dołączenie do redakcji czasopisma, które wydaje, i zapytał czy chciałbym zagrać koncert na ogólnopolskim obozie anarchistycznym w lipcu. Zgodzilem się. Zasugerowałem też, że mogę wziąć jakiś panel wykładowy, może o sprawiedliwości naprawczej, to temat, w którym siedzę ostatnio mocno. Ucieszył się. 

Oprócz nich napisały do mnie jeszcze dwie osoby, związane kiedyś z wrocławskim środowiskiem, żeby spytać, co u mnie, jak się czuję. To było miłe.

Ale jednak za intensywnie. Popołudniu wziąłem pół xanaxa, żeby wyciszyć napięcie, udało się nawet zdrzemnąć.

Później pogadałem z J. i H., dziewczynami które też mają swoją audycję na Zamku. Umówiliśmy się, że odwiedzę je w czasie nadawania, żeby nauczyć się obsługiwana sprzętu. Powiedziałem też, że chciałbym pogadać z nimi prywatnie o mojej sytuacji. Żeby była jasność, skoro mamy współpracować. No a że wyszła teraz ta sytuacja ze studio, to już nie da się uniknąć przegadania tematu. J. odpisała bardzo miło. Że coś tam wie, doszły do niej plotki, mamy w końcu wspólnych znajomych, ale stara się być otwarta, neutralna i z chęcią pogada ze mną o tym wszystkim. 

To jest odświeżające bardzo. Mam na myśli takie zwykłe, ludzkie rozmowy, traktowanie z szacunkiem i otwartością. Rzeczywistość staje się wtedy normalna, do ogarnięcia. Potrzebuję właśnie takiej normalności, zwykłości i po prostu przejrzystości. 

Wieczorem usiadłem nad notatkami i zaplanowałem następnego zina.

Tytuł to Garść drobnych - drobiazgi z głowy aktywisty, i będzie składał się z kilku mniejszych rozdzialików:

- Dlaczego jestem anarchistą - radości, cudowności i kryzysy tożsamości

- 10 miejsc w których płakałem w zeszłym roku

- Sen o utopii

- 10 kolaży o miłości i rewolucji 

- Jak dorosnąć, ale się nie zestarzeć - 10 rzeczy jakie nauczyłem się po 40

***

To tyle ze streszczenia. Za dwie godziny mam terapię, pierwszą po urlopie świątecznym pani Kasi, stęskniłem się:) A później może siądę w Kali z notatnikiem i zacznę coś pisać i rysować do zina.

Jeszcze:

- planszówki i mały trip grzybowy u Natalii i Mayi we wtorek. Bardzo lubię tę dziewczyny, młode, szczere osoby queerowe, z zajebistym poczuciem humoru i ciepłem. 

- wydałem właśnie 200 zł na materiały artystyczne oraz 200 na paliwo, żeby było coś do napędzania webasto. Jestem zupełnie spłukany. Mam na jedzenie może na dwa dni. 

- w nocy było minus 11 stopni. Odczułem to i nad ranem włączyłem ogrzewanie, bo zaczął mi odmarzać nos.

- Jezu, jak dużo się dzieje. Z jednej strony się cieszę, lubię działanie, nowe relacje, projekty, wyzwania. A z drugiej odczuwam zmęczenie i brak. Chciałbym móc to z kimś dzielić, na kimś się oprzeć. Dlaczego muszę być cały czas silny i niezależny? 
 

No comments:

Post a Comment