No i jakoś ten rok płynie już. Sylwestra spędziłem w Galerii u Kosałki. Umówiłem się tam z Alisą, przyszła z Żyłą, swoją przyjaciółką i współlokatorką.
Prawie nie piłem alkoholu. Wziąłem wcześniej trochę grzybów, co rozpuściło moje społeczne lęki i sprawiło, że świat i ludzie wydawali się magiczni. Byłem u siebie już koło drugiej.
Co jeszcze... A, skończyłem zina o vulnerability. Jestem z niego dumny:) Od razu sprzedałem koło 10 egzemplarzy, dzisiaj wysyłałem ludziom inpostem.
I tyle.
Wczoraj czułem dużo samotności i smutku. Dzisiaj jest już w porządku.

No comments:
Post a Comment