Jak zwykle trochę mi zajmuje czasu przejście do nowej rzeczywistości. A nie da się ukryć, że to bardzo transformatywny okres. Stare rzeczy już pogrzebałem, nowe bardzo intensywnie wchodzą. I jak mi z tym? Coraz lepiej.
Mam poczucie osiadania w sobie, w swoich wartościach, w bezpieczeństwie, w ludziach. Poodcinałem (wreszcie!) osoby i środowiska, które mi nie służyły. Teraz wydaje się to takie oczywiste. No ale wiadomo - ciężko coś zobaczyć, kiedy się jest za blisko. Ciężko puścić.
Wczoraj zaprosiły mnie do swojej audycji Hania i Julia. Nadają u Hani w domu. Poczęstowała mnie pysznym makaronem ze smażonym tofu, zapaliliśmy, a później godzinkę gadaliśmy na antenie, przeplatając pogaduchy muzą. Bardzo fajne, normalne dziewczyny.
Później ruszyłem w mróz, trochę autobusem, trochę na nogach. Było mi dobrze, spokojnie. We Włóczędze włączyłem grzejnik, żeby odtajać i oglądałem jakieś pierdołki na Insta.
Aha - dzień wcześniej wpadła na noc A.
Miała jakąś spinę z rodzicami, chciała pogadać, a ja też czułem potrzebę towarzystwa. Lubię tę naszą zabawną przyjaźń:) Cieszy mnie zupełny brak wajbów damsko-męskich. Napiliśmy się wina, oglądaliśmy The Others z Nicole Kidman, ale A. zasnęła, więc wyłączyłem. Jezu, jak ona chrapie! Xd W końcu wrzuciłem pół Xanaxa, żeby w ogóle cokolwiek pospać. Rano, zanim się obudziła, usmażyłem nam sznycli wegańskich i ziemniaków, tak że wyruszyła do domu najedzona.
Teraz siedzę w Kali. Pogadaliśmy z Paszą, Bernard zrobił mi chińską herbatę wędzoną, uwielbiam. Skusiłem się też na kawałek sernika baskijskiego. Miałem dzisiaj się powstrzymać, ale jak zobaczyłem Wiktorię krojącą sobie kawałek, uległem.
Ether jest we Wro na dwa dni, namawiam ją, żeby wpadła do Kali. No ale ona zmaga się z problemami zdrowotnymi, dużo ją kosztuje bycie w mieście, więc nie wiem, czy się uda spotkać. Szkoda, że mieszka tak daleko (Czechy). No ale często gadamy na Signalu. Lubię jej trzeźwy umysł i konkretną krytykę środowisk anarchistycznych. I nie ma problemu ze skrytykowaniem mnie, kiedy zasłużę, hihi, więc tym bardziej cenię. Nie od każdego jestem w stanie wziąć.
Przetykałem dzisiaj zatkany zlew w Zamencie.
It's a good day.

No comments:
Post a Comment