Saturday, 9 August 2014

Ciągle leżę

 


















Ciągle jeszcze leżę w łóżku. Wędrujący przez noc mnich to po prostu pranie, które ułożyło się na suszarce w określony sposób. W półmroku umysł tworzy tyle kształtów, ale nigdy nie próbowałem ich narysować. Jestem zadowolony.
   Noc miałem ciężką. Dużo żalu, wewnętrznego bólu, utraty. Nie godzę się na tę sytuację. Wysłałem do Tani dwa niepotrzebne maile. A może potrzebne, nie wiem.
   Wczorajszy dzień przeleciał na książce Terzaniego (najmniej), serialu i grach komputerowych, plus wino, zioło i sojowe zagrychy oraz lody. Wcześniej, z samego rana miałem chwilę na modlitwę i fragment wykładu Swamiego. Dziś sobota. Nie mam żadnych planów, ale nie chcę znów przesiedzieć w domu. Wezmę rower i pojadę chyba gdzieś, bez celu, ot tak się powłóczyć.

8 comments:

  1. wszystkiego dobrego z okazji święta SriBalaramy ...oby dal nam witalność i radość życia

    co do tego odejścia ...mam wrażenie,ze trochę byliście dla siebie stworzeni ,,,moze czasami trzeba odejsc żeby wrocic ,a może to jest inaczej ...

    Kryszna jest Bogiem z ktorym chcialbym być,wlasciwie z Nimi bo Kryszna jest zawsze w otoczeniu Swych bliskich Przyjaciół , nie do konca wiem czy to wszystko jest prawdą:) ...ale idea Boga z którym można włóczyć się po lasach i łąkach , kąpać w rzece , grac w piłkę , Boga Przyjaciela wydaje mi się niesamowita i fascynująca ...hmm zbyt piękne żeby tak było , a może jednak :)

    ReplyDelete
  2. ps
    a wizja mnicha z prania ...fajnie mistyczna;)

    ReplyDelete
  3. Hej Balaji. Dzięki, że jesteś, dzięki za życzenia. Wiesz, mimo wszystko, mimo cłego zamieszania, ufam, że Wielki Duch ma plan, wszystko się naprawi. Balaram daje mi siłę:)

    ReplyDelete
  4. Pojedz sobie rowerem do Richmond Park, albo na Battersea (tam jest w miarę okazała świątynia Buddy), albo do Lesnes Abbey (świetne ruiny klasztoru a teren miły medytacjom...) albo do City Garden.

    ReplyDelete
  5. Hej Kopacz. Dzięki. Akurat zrobiłem w tym tygodniu tą trasę: z Vauxhall przez Battersea do Richmond Park, świetna trasa.

    ReplyDelete
  6. Tez mam nadzieję,ze każdy z nas odnajdzie Boga ...pewnie po swojemu ...
    wczoraj wieczorem,po cały dzień zajęty podarowałem sri Balaramie jeżyny zerwane w lesie i kilka kradzionych śliwek/z ogródka sąsiada / tak trochę po chłopacku z lekką adrenaliną oglądając się tu i tam czy nikt nie widzi;)

    pomyslnosci

    ReplyDelete
    Replies
    1. Fajne przygody:) Prostota, dzięki za podzielenie się. Pamiętam jak kiedyś na Radhastami uzbierałem cały słoik jeżyn dla Radhiki i ofiarowałem jej to ze słodkim ryżem. To był spokój i szczęscie.

      Delete
  7. Cały słoik jeżyn! jest w tym jakas magia prostolinijnego oddania, od siebie...smakują słońcem , no i są takie antysystemowe- poza tym produkcyjno/konsumpcyjnym obrotem marketowym , no i maja kolce;) co też dodaje im swoistego uroku . Pamiętam w początku ŚK z jednym bhaktą poszliśmy do lasu nazbierać orzechów laskowych dla Kryszny ...niewiele się uzbierało , bo większość byla pustych ...potem ważniejsza byla praktyczność , ale tez coś się zgubiło ...w takich prostych rzeczach jest swoisty rodzaj medytacji hmmm w sumie pomyslalem teraz ,ze teraz wcale nie dziwi ,ze Ci bhaktowie z Wrindawany lubią Krysznę w tych prostych , wiejskich klimatach i nie pociąga ich miastowa Dwaraka ...podadzą mu kubek mleka prosto od krowy , garść jeżyn...cóż trzeba więcej ...

    ReplyDelete