Saturday, 2 August 2014

Rozstanie

 
Sierpień, ciepło, choć nie tak szalenie, jak ostatnie parę dni. Kiedy się przeprowadzałem, myślałem, że nad rzeką będzie chłodniej, ale Tamiza jest z drugiej strony bloku, a z mojego okna tylko ulica, głośna, widok na stację Vauxhall. Oglądam Six Feet Under, to już trzeci raz. Kocham ten serial. Szczególnie teraz, kiedy życie posypało się tak konkretnie. Oglądać czyjeś tragedie, problemy, pomyłki. Pozwala mi to nabrać dystansu.
   Nie jesteśmy już z Tanią. Nie radzę sobie z tym za dobrze. Mam dużo złych snów. Że mnie zostawia, że proszę ją, żeby wróciła, ona się śmieje, budzę się, mam przez chwilę ulgę, że się obudziłem, a później uświadamiam sobie, że to nie sen, ze naprawdę jej nie ma, odeszła. Dziwnie tak. Ostatniej nocy na dodatek Ziemia zderzyła się z ukrytą planetą, która miała pierścienie jak Saturn. Patrzyłem, jak się zbliża i myślałem "cholera, nie teraz jeszcze, a poza tym szkoda tych wszystkich marzeń, ludzi, idei." A potem uderzyło i było po wszystkim.
   Moja wina w dużej mierze. Poznałem kogoś zeszłego października, zaangażowałem się, coś mi widocznie brakowało. Ciągnęło się to kilka miesięcy, próbowaliśmy to jakoś z Tanią ratować, ale było ciężko, a wreszcie i ona poznała kogoś. Wyjechała ponad tydzień temu. Uderzyło mnie to naprawdę mocno chyba dopiero kiedy zmieniła status związku na fejsie. Patrzyłem w ekran i nie potrafiłem zrozumieć. Moja Tania jest w związku z kimś innym? Porządek wszechświata został zachwiany. 15 lat razem.
   No więc siedzę moim mieszkaniu nad Tamizą. Obok leży moja przyjaciółka, od której się zaczęło, której nie obwiniam, i z którą zerwaliśmy już, ale dzielimy jeszcze pokój, aż nie znajdę coś innego. Męczy się bidulka z infekcją ucha, z depresją, z samotnością. Też nie ma lekko.
    Piję białe wino, palę haszysz (łagodzi smutek) i zastanawiam się, co teraz. Zastanawiam się nad jakimś skłotem. Nie mogę płacić teraz czynszu i rachunków, nie mam oszczędności a do końca września nie mam pracy. Kusi mnie też droga. W sumie teraz nic mnie nie trzyma. Mogę zapakować plecak i ruszyć autostopem w świat. na miesiąc, na dwa, może dłużej. Zawsze pociągała mnie taka wolność. Akurat w Rumunii odbywa się Rainbow Gathering. Mógłbym spędzić kilka tygodni z hipisami, grać muzykę, chodzić nago, cieszyć się przyrodą, modlić się do Wielkiego Ducha, żeby pomógł mi zobaczyć sens, a później bym zdecydował. W Londynie czeka też na mnie praca. Jeśli zechcę, to mogę zacząć na pełny etat w collegu, w którym do tej pory pracowałem tylko przez agencję. Fajna sposobność, duże możliwości, ale nie jestem pewny. Teraz, kiedy wszystko się tak rypło i stoję na rozdrożu, to nie wydaje mi się, że stała, fajna choć nudna czasami praca, jest czymś, czego chcę.
   Dużo smutku, niepewności, zagubienia. Mimo wszystko jednak jest też nadzieja. Te wszystkie lekcje, pomyłki, rozczarowania, to wszystko musi mieć jakiś sens.
   Długo nie pisałem na garści drobnych. Chyba znowu zacznę. Nie chcę zakopać tych rzeczy pod ziemią. Trzymajcie się podróżnicy po bezdrożach:)

***

    Zastanawiałem się, dlaczego zdecydowałem się tutaj podzielić. Myślę, że to poczucie samotności. Jakby nie było, towarzyszyliście mi tutaj od jakichś sześciu lat (niektórzy z was przynajmniej). Obserwowaliście moje górki, dołki, przygody, wiecie jak było. Byliście tu w poprzedniej epoce, zanim jeszcze wszechświat rozsypał się na kawałki. Możecie teraz zerknąć, jak idzie odbudowa.


14 comments:

  1. Powiem jedno: Szkoda i nie spodziewałem się tego. Nie są to jednak dyskusje blogowe. Jedyne co mi świta teraz w głowie to piosenka (brutalna) Stachury pt: < i > Nie ma szczęśliwych miłości < i/ >...

    ReplyDelete
  2. Ech chłopie.....namieszałeś. No co Ci tu teraz powiedzieć.
    Jedyna droga do powrotu do niej to jakaś przemiana, w Tobie. Musisz ją czymś zaskoczyć, zmienić w sobie to, co jej mogło przeszkadzać. Musisz tylko pomyśleć co to jest. Oczywiście oprócz zdrady.
    I teraz, kiedy się rypło....najlepiej może zająć się tą pracą na pełny etat.

    ReplyDelete
  3. Dzięki Julia, ale nie szukam rad tym momencie. To ważna lekcja, nie chcę ją mącić czyjąś wizją świata. Piszę dla siebie, żeby się odnaleźć, a czyjeś opinie, osądy nie pomagają w tym. Dlatego tak długo unikałem pisania o tym. Zapraszam cię, zaglądaj jeśli chcesz, ale wstrzymuj się od tego typu komentarzy.

    ReplyDelete
  4. Ok. powstrzymam się
    Powodzenia

    ReplyDelete
  5. tak dawno nie odwiedzałam Cię, chyba już w latach można mierzyć.. i akurat kliknęłam do Ciebie.. znajomy-nieznajomy z dawnych blogowych czasów i my Rainbow Brother - wszechświat się poukłada :*

    ReplyDelete
  6. Hej stasinka, witaj. Może się poukłada, mam nadzieję, choć się boję, że może nie

    ReplyDelete
  7. na początku zawsze jest chaos..i pustka. nie bój się jej wypełnić, powoli. którejkolwiek drogi nie wybierzesz, każda doprowadzi Cię i tak dokądś. Odnajdź sam siebie, a reszta się ułoży :)

    ReplyDelete
  8. This comment has been removed by the author.

    ReplyDelete
  9. Ah... Co jakiś czas czytam Fromma, którego znam dzięki Tobie: "Czy miłość jest sztuką", Jasna Polana 1. Pomogło mi to w związkowych kryzysach wiele razy.
    Mam nadzieję, że u Ciebie się ułoży
    Powodzenia i szczęścia

    ReplyDelete
  10. Dzięki Magda:) Krok po kroku, jakoś musi:)

    ReplyDelete