Wednesday, 8 October 2014

Homesick

   Już po pracy. prysznic, szklanka cydru, dobry tytoń, Nohavica i pusty dom (marzenie). Tęskno mi za domem. Ponad rok już siedzę w Londynie, bez żadnej przerwy, trochę klaustrofobicznie się czuję. Tęsknię za górami, za moją chatką w górach, rzeką, ogródkiem. Dużo się wydarzyło tego roku, czuję głęboko w środku, że czas by było odpocząć, zostawić zmagania na jakiś czas, posiedzieć przy kominku, napić się swojskiego wina, poleżeć w wannie, zapalić ognisko z rodziną, z kuzynami, pograć muzykę, pomodlić się wieczorem, patrząc na zaśnieżoną Łysicę, obejrzeć Masterszefa, odśnieżyć ścieżkę do drogi, narąbać drewna. Pograć w karty z Łukaszem o kasę, pokazać Kubie jakiś chwyt na ukulele, nakarmić psy, popuszczać kaczki na rzece, podroczyć się z Nadią i Wiki, spić się z Tomem i wspominać punkowe czasy, poczytać stare listy i dzienniki, zjeść pierogów, pomantrować przed starym, znajomym ołtarzykiem, pójść do schroniska, poczytać stare numery Fantastyki, posłuchać starych wiązanek na kasetach. Rzygam Londynem:)

 

2 comments:

  1. Fajnie piszesz i rób to dalej twój czytelnik już nie incognito:)

    ReplyDelete