Friday, 31 October 2014

Lista końcowourlopowa

 
















Piątek. Przeleciał ten urlop. Od poniedziałku do pracy. Nastrój ogólnie lepszy. Liryczna rezygnacja plus odrobina czarnego humoru. Lepsze to niż Werterowska desperacja:)

   Lista końcowourlopowa

   1. Zapłaciłem czynsz, poszliśmy na zakupy i po wypłacie. Ale nie narzekam. W sumie całkiem nieźle - utrzymać dwie osoby (czynsz, jedzenie, autobus) z jednej pracy na pół etatu. W Polsce by to nie przeszło.
   2. Coraz częściej myśl o powrocie do domu. Po półtora roku zmagań w Anglii, ciągle na zerze, rozstaniu z Tanią, czuję się jak na wojnie. Potrzebuję się wyłączyć. Wróciłbym do mojej chatki i popłynął z prądem przez jakiś czas. Życie nic mnie tam prawie nie kosztuje. Zrobiłbym duży ogród warzywny, żeby mieć coś do roboty, nie mówiąc o darmowych warzywach, ziołach, przetworach. Rąbałbym drwa, palił w piecu, zaprawiłbym jakiś dymion albo dwa, czytał stare książki. Może nawet już w lutym? Lubię zimę na wsi. Dziwnie będzie tak samemu tam mieszkać.
   3. Poprosiłem Tanię, żeby zablokowała mnie na fejsie. Nie potrafię jednak być z nią tylko "przyjacielem". Myślałem, że to możliwe, ale nie dam rady. Za dużo czuję.
   4. Petia to dobra dziewczyna. Rozumie wszystko. Sama przeszła przez podobne historie. Gadamy o wszystkim, śmiejemy się z życia, czasem nad życiem płaczemy, czasem mamy się dosyć, a czasami myślimy, że ciężko będzie się rozstać. Ale oboje wiemy, że to nie ma przyszłości. Za bardzo się różnimy, a poza tym nie wiem, czy kiedyś zaleczę tą dziurę w sercu.
   5. Słucham Astrud Gilberto. Bossa Nova, szklanka cydru, Petia gra w jakieś głupiutkie gry, ja rysuję, piszę, zastanawiam się nad jointem, choć jeszcze wczesna godzina. Ogólnie w miarę dobry dzień. Spokojny.

No comments:

Post a Comment