Sunday, 9 October 2016

Niedzielna przejażdżka z Yannem Tiersenem



























   W słuchawkach Yann Tiersen. Ściągnąłem dziś ostatnią płytę. Smutek pianina współgra z moim. Dawno nie czułem takiej harmonii. Jesienne słońce, tłum ludzi na Trafalgar Square, ze świata zewnętrznego przebija się dźwięk wody w fontannie, bębnienie i gwar ludzkich głosów.
   Lubię jesienne spacery z rowerem. Czasami idę, czasami, gdy mi się znudzi, albo na chodniku jest za dużo ludzi, wskakuję na siodło i lawiruję między pędzącymi samochodami.
   Schowałem się za muzyką, ale uważnie wypatruję "moich" ludzi. Choć nigdy ich nie znajduję, to co mi szkodzi?
   Zastanawiam się, czy nie pójść obejrzeć obrazów w National Gallery, ale szkoda mi słońca i wiatru. Jeszcze się powaham.
   Modne hinduski z selfstickami szukają turystycznego ujęcia, strażnik z nadwagą, który kazał mi zejść z roweru, wypatruje poważnie zagrożeń, uśmiechnięta arabka czyta smsa od ukochanego, grupka hałaśliwych Włochów z włosami nasroszonymi piankami i żelami, śmieje się głośno. Brakuje mi starych ludzi. Wypatruję ich powolnych ruchów, kryjących ujmującą niepewność.
   Na śniadanie zjadłem tylko kawałek sernika z herbatą, poszukam więc taniej przekąski.

***

   Pojechałem do Camden Town. Kupiłem falafela. Tam robią najpyszniejsze (choć też najdroższe). Zapiłem mikroskopijną ilością soku ze świeżych pomarańczy za funta. Później kanałami dotarłem do Hyde Parku. Na drogą powrotną włączyłem Ana Tijoux, dla zmiany klimatu. W markecie kupiłem gofry i pudding ryżowy na wieczór. I na tym koniec niedzielnej przejażdżki.




5 comments:

  1. Zatem wróciłeś do Londynu. Czekam na dalsze relacje:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ano wróciłem. Za bardzo nie wiedziałem, co w tej Polsce robić. Nie umiem tam żyć za bardzo. Co do relacji, zobaczymy:) Postaram się coś wrzucać od czasu do czasu.

      Delete
  2. Podziwiam w Tobie Marcinie tą determinację, która pozwoliła ci na nowo powrócić do Anglii. Ja żałuję decyzji powrotu do polaczkolandii ale cóż każdy toczy swój własny stolec...:)
    PS: Pielęgnuj w sobie swojego dobrego Ducha bo daje pokrzepienie innym.
    Pozdrawiam.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dzięki Kopacz. Próbuję pielęgnować, trzeba:)
      Nie możesz wrócić choć na jakiś czas do UK? To fakt, trzeba determinacji, żeby wyjechać, ale równie wielkiej, żeby zostać;)

      Delete
    2. W sumie mostów nie spaliłem za sobą po powrocie. Sam już nie wiem czasami. W tym kraju panuje wielkie średniowieczne gówno, ale Las i Puszcza trzymają mnie z dala od tego mentalnego smrodu. A póki co na rachunki i opał starcza...

      Delete