Sunday, 17 June 2018

Trochę ciszy

 
Turnau pomaga mi szukać magii i spokoju. Skończył się galimatias schroniska, hałas, picie, ciągłe interakcje, granie, jedzenie, wszystko. W domu wziąłem prysznic z ogrodowego węża, zrobiłem pranie, zapaliłem świeczki na kominku, zaparzyłem sobie Earl Grey i włączyłem muzykę. Gdzieś tam w tle tłuczą się wspomnienia dźwięków i rozmów, ale powoli wszystko się uspakaja. Ten tydzień był wyjątkowo intensywny i trudny. Już w środę miałem ochotę uciec i schować się gdzieś, albo pojechać samochodem daleko. No ale przetrwałem grupy szkolne, całodniową dezynsekcję, trzydniową wizytę szefa, niekończące się gotowanie i niepozbierane myśli.
   Chce mi się podróży. Jutro. Wpadłem na pomysł, żeby pojechać znów w Bieszczady, ale tym razem pochodzić trochę po szlaku. Samotnie, spokojnie, bez alkoholu i fajek. Nie jestem tylko pewien, czy będę miał samochód. Dostałem pismo z PZU, że moje odszkodowanie jest gotowe, a to znaczy, że będę musiał oddać zastępcze auto. Chcę się jednak odwołać, bo zaniżyli mi cenę rynkową. W ten sposób zyskam jeszcze kilka dni i wyprawa może wypalić. Jutro zadzwonię i się dowiem.
   Nie wiem, jak wpłynie na mnie taka wyprawa. Nie chodzę zbyt wiele po górach, poza tym boję się trochę być sam na sam z sobą w tym momencie. Ale coś mi mówi w środku, że tego potrzebuję. Czas przestać uciekać w towarzystwo i imprezy. Będę szedł, patrzył, robił zdjęcia, pisał w dzienniku, wieczorem poczytam książkę w schronisku, bez pośpiechu, a być może nawet wyłączę w ciągu dnia komórkę, ale to byłoby wyzwanie. Jedna rzecz pochodzić samemu po górach, a zupełnie inna nie zerkać od czasu do czasu w okno fejsbuka albo whatsappa, żeby upewnić się, że ktoś gdzieś tam jest. Ale podoba mi się ten pomysł. Kusi.

   1. Wyłączyłem na chwilkę bloga i dostałem maila, że smutno komuś, bo lubi mnie czytać, że znajduje u mnie magię, kiedy tej magii brakuje w jej życiu. Więc włączyłem.

   2. Bardzo chciałbym rzucić papierosy. Mam dość kaszlu, smrodu i myśli, że może mnie to zabić. Jedna opcja to spróbować zupełnie rzucić. Kupić Desmoksan i żuć zapałki, aż nie zrobi się lżej. Druga opcja to powrót do e-papierosa. Obydwie mają swoje plusy i minusy. Pierwsza pomogłaby odzwyczaić się od nawyku wdychania dymu. Ale próbowałem kilka razy i zawsze się łamię. Druga pozwoliłaby mi zachować ten nawyk, ale w o wiele mniej szkodliwej formie. Niestety, ciągle byłbym palaczem i łatwo mógłbym wrócić do fajek, jak pokazało doświadczenie. Może więc zrobię to w dwóch stadiach. Najpierw przerzucę się na e-papierosa, żeby łatwiej było przejść najgorszą część odwyku, a kiedy już nie będę myślał o fajkach, wtedy wezmę się za elektronika. 

No comments:

Post a Comment