Saturday, 2 June 2018

Wojna i marzenia

 













Dziś na górze dzień trochę wojenny. Odwiedził na kryminalista  z pobliskiej wioski, z którym mamy już sporą historię. Ponieważ nie chciał pójść sobie po dobroci, musieliśmy zastosować argument siłowy (obejmujący dawkę gazu pieprzowego).
   Zmartwiło mnie, że nie poczułem nawet drżenie dłoni. Maro był cały roztrzęsiony, kiedy wyrzucił go na zewnątrz schroniska, a ten wylądował w pozycji poziomej. Zdałem sobie sprawę, że coś podobnego zdarzyło się w poprzednią niedzielę, kiedy o mały włos nie zginąłem w wypadku. Czyżby ostatnio wyczerpał mi się zapas adrenaliny? Mam nadzieję, że niedługo zacznę czuć coś więcej. Lubię swoje "czucie". Było mi głupio, że nie poczułem nic. 

Z pamiętnika:

   Czarodziejski świecie. Proszę, wyłącz mnie z gry o punkty. Nie dość, że nie jestem zainteresowany, to jeszcze jestem w tej grze bardzo kiepski.

   Ty, której jeszcze nie spotkałem... 

  ... Wtedy otwierasz drzwi i rzucasz się na kanapę obok mnie, kładąc rozczochraną głowę na moim ramieniu. 
   - Marcycho, chciałabym cię zgnieść, zadusić miłością, ty wredny stworku.
   - Duś mnie, najpiękniejsza.
   Lubię dotyk twojego ciała. Zamknąć w dłoni twoje drobne biodra w obcisłych dżinsach. Poczuć jak wrzucasz niedbale swoje nogi na moje nogi i wcinasz Prince Polo, obsypując mnie niemiłosiernie czekoladowymi okruchami. A kiedy chwyta nas w swoje szpony anioł pożądania, to świntuszymy bez pamięci. I nawet kiedy najniegrzeczniejszy pomysł uderzy nam do głowy w pościeli, to nasza miłość pozostanie przejrzysta jak bimber z bluszczu po którym wspinał się w Weronie pewien szaleniec. 

No comments:

Post a Comment