Niedziela wieczór. Może i jaśniejsze dni idą. Patrzę na ostatnie wpisy i faktycznie, smutkiem ostro zawiało. Od środy miałem gości: Szymon i Ada, poznałem ich w lecie, kiedy pracowałem w Sudetach. Kochani młodzi ludzie. W dzień łazili po górach, a wieczorem siedzieliśmy sobie razem i rozmawiali przy winku. Aż się smutno zrobiło, kiedy dziś rano poszli na pociąg. Brakuje mi często takich zwykłych, przyjaznych rozmów.
Jako że niedziela, to dałem sobie spokój z zakupami i załatwianiami firmowymi i wziąłem się za serię z kotami, "Behemoty". Mam już przygotowane tło na wszystkie 15 deseczek, jak również śpiący księżyc na wszystkich. No i zrobiłem pierwszego kota. Będą dziwaczne, szalone, kolorowe. Postaram się zrobić z nich dobre zdjęcia, żeby wykorzystać później na pocztówki i fotoobrazy. Oglądałem też na Pintereście, jak ludzie przygotowują namioty kiermaszowe na rękodzieło i sztukę. Fajne pomysły, zupełnie zmieniłem koncepcję wystroju. W sensie układu stołu, sztalug, etc. No a w tym tygodniu zacznę może coś działać ze stroną www. Nie mam jeszcze całego towaru, żeby zrobić zdjęcia, ale muszę i tak przygotować regulamin, RODO, no i może jakieś teksty do artykułów. Strona to nie będzie po prostu sklep, ale chcę zamieszczać też krótkie artykuły blogowe, z imprez, nowych funkcjonalności, albo nowych obrazów. Dużo tego, ale przyznaję się - mam z tego frajdę jak cholera:)
A teraz już wieczór. Nie palę w kominku, bo ciepło. Włączę sobie House'a do snu. Czuję samotność, ale nie jest jakaś przejmująca. Myślę, że dałbym rady być po prostu sam jakiś czas. Fajnie będzie jeździć na kiermasze, rozkładać się ze swoimi obrazami, bez zobowiązań, pośpiechu, rozmawiać z ludźmi, jechać przed siebie samochodem, ciesząc się wolnością i niezależnością.
No comments:
Post a Comment