Monday, 29 November 2021

Ranek po przesileniu

Uff, wczoraj miałem chyba jakieś przesilenie. Obudziłem się dziś jak ze snu, ze zdziwieniem patrząc na wczorajsze emocje. Muszę po prostu przejść tę żałobę. Miałem napisać "godnie", ale ten moment już raczej minął, nie ma się co oszukiwać, więc przejdę ją po prostu tak, jak umiem:)

Dziś w planie kilka rzeczy praktycznych: urząd komunikacji, żeby wyrejestrować auto, wypisać je z ubezpieczenia, zatrudnienie księgowej, wizyta u mechanika ze światłami. Kiedy wrócę do domu, posiedzę nad stroną internetową, ciągle sporo mi zostało. Ale już chyba bliżej do końca niż dalej.

Ale mam zakwasy po wczorajszej wycieczce na Czantorię. Dawno nie dałem sobie takiego wycisku. 

Podsumowując - dziś jest lepiej, kamień może jeszcze nie zsunął się z ramienia, ale na pewno ubyło mu z połowę wagi.

2 comments:

  1. Oby to rzeczywiście było przesilenie, bo to oznaczałoby, że od tej pory krok po kroku byłoby już tylko coraz lepiej.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Myślę że to raczej proces, dwa kroki do przodu, jeden do tyłu. Ale też mam nadzieję, że będzie lepiej.
      Dzięki że jesteś

      Delete