Friday, 26 November 2021

Pożegnanie z Czerwoną Damą


A ta czerwona dama to moja wierna Xsara. Właśnie kupiec wsiadł i pojechał w deszcz. Wiem, że to tylko samochód, ale jakoś bardzo smutno mi się zrobiło. Dużo przeżyłem w tym autku, łączyło się u mnie w głowie z bliskością, podróżami, przygodą. Pamiętam gwiazdy przed snem przez tylną szybę, kiedy szum Adriatyku kołysał mnie do snu, rozmowy z samym sobą, kiedy rozstawaliśmy się z M. i jechałem gdzieś przed siebie, albo rozmowy z nią, kiedy wszystko było dobrze, lejący się olej na jednej z wypraw, kiedy chyba z 10 litrów po drodze musiałem dolać, albo jak wjechałem na 1600 metrów po bezdrożach Macedonii, a później całe zawieszenie musiałem w Polsce wymienić, olśniewający seks na karimacie z tyłu, na kempingu w Słowenii, kiedy chłód wpływał przez blaszane ściany i para barwiła szyby jak mleko, kawę z kuchenki o 7 rano gdzieś nad jeziorem Międzybrodzkim, opowiadania Vonneguta w Blagaju, albo burzliwa noc na południu Chorwacji, kiedy ulewa, pioruny i fale połączyły się w jedno i wydawało się, że Xsara wyruszy w swoją pierwszą i ostatnią morską podróż... Sentymentalista:)

2 comments:

  1. Za każdym razem jak żegnam się z autem mam podobnie. Wyobraź sobie, że moim autom nadaję imiona. Miałem Bubę, Samantę a teraz mam Helmuta. To dopiero jest sentymentalizm:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Haha, nieźle:) Mojego Trafica też chcę nazwać, ale czekam na inspirację:)

      Delete