Wczesna godzina jeszcze. Rano woziłem mamę po sklepach, później miałem jechać odebrać wizytówki z drukarni, ale w ostatniej chwili okazało się, że Kubek (bratanek) pociął się piłą spalinową. Ścinał brzózkę i przygniotła go do piły. Na szczęście zdążył wyłączyć, zanim upadł, ale i tak poharatał twarz i dłoń. Zawiozłem go do szpitala, założyli mu sporo szwów. Dzięki Bogu nic poważniejszego. Szkoda mi tego młodego chłopaczka, który strasznie chce być poważnym mężczyzną.
Przed chwilą dowiedziałem się, że zjawi się dziś u mnie znajomy, ze Szwajcarii. Fajny koleś, był u mnie ostatnio z ojcem, którego znam już od lat. Zdaje się, że wpadła mu w oko dziewczyna w Krakowie i przyjechał się z nią spotkać, a przy okazji odwiedzić też mnie. Oj, ciężko tak, kiedy człowiek jest wycofany, introwertyzm mnie opanował, najlepiej mi w swoim towarzystwie. Ale spełnię rolę dobrego gospodarza. A poza tym to naprawdę szczery, przyjemny człowiek. Ma być za jakieś dwie godziny, więc chyba nie biorę się za malowanie, nie lubię tworzyć na czas.
Za oknem już naprawdę jesiennie.
No comments:
Post a Comment