Thursday, 16 July 2009

Koszmar



Koszmar
(fragment)

Jest to fragment tego samego opowiadania, z którego pochodzi "Notatnik". Pisanie idzie powoli, ale mam nadzieję, że uda mi się skończyć do końca lipca.

Nadchodził. Coś rozszarpywało tkaninę jej snów, otwierając ją jak skalpel skórę. Pod kolorowymi łąkami, srebrzystymi dzwoneczkami śmiechu, obłokami o kształtach zwierząt rozwarła się czerwona, krwista rana, obnażająca jej kwilące ze strachu serce.

Stała w długim, wilgotnym i ciemnym korytarzu, którego obydwa końce ginęły gdzieś w mroku. Po obu stronach kamiennych ścian czerniły się otwory drzwi. A z przodu dobiegał ją dźwięk kroków i piskliwy śmiech. Nadchodził Pan Zły Szeląg.

- Uciekaj – dobiegł ją szept z czarnej wnęki najbliższych drzwi. Spróbowała przebić wzrokiem mrok i wydało się jej, że w małym okienku zobaczyła bladą twarz dziecka. Nagle cały korytarz wybuchnął szeptanym gwarem dziecięcych głosów.
- Uciekaj, uciekaj, biegnij, uciekaj, nie czekaj, nie stój, nie śpij, uciekaj...

Koniec korytarza rozświetlił się bladą łuną. Pan Zły Szeląg był coraz bliżej. Zaczęła biec ścigana przez upiorny śmiech i ciche, paniczne ostrzeżenia małych więźniów. Boże, jak się bała. Biegła, ale jak to bywa w snach, biegła zbyt wolno. Próbowała chwytać się za nierówne kamienie, z których zbudowane były ściany, żeby móc szybciej uciekać, ale czuła, że coraz bardziej traci siły i wcale nie przyśpiesza, ani odrobinkę. Kroki za jej plecami stawały się coraz głośniejsze, a szepty przerażonych dzieci coraz cichsze.

- Zabajcujemy sobie małego skowronka – usłyszała za sobą cienki, skrzeczący głos, który musiał należeć albo do kogoś bardzo młodego, albo bardzo grubego. Był zbyt blisko! Musi biec! Musi biec! Dzieci już całkiem zamilkły, migały jej tylko przelotnie ich przerażone, blade twarze. Dobiegały ją słowa wypluwane z chciwością przez Pana Złego Szeląga.

- Mała dziewczynka ogrzeje mi łóżko... Małe stworzonko będzie gotowało mi pyszne zupki... po których będą pływać chrupiące strupki... Mała Kropeczka wpadła po uszy... teraz Pan Zły Szeląg będzie miał z kim tańczyć... trupia orkiestra już opłacona... każdy dostał dwie krople śluzu i kwilące niemowlę... Nie uciekaj kruszynko... chciałbym cię poznać z moim szczurem...

Nagle korytarz się skończył. To znaczy nie całkiem. Na wysokości jej kolan otwierała się czarna jama, wysoka na tyle, żeby móc do niej wejść na czworakach. A co, jeśli później będzie jeszcze ciaśniej? A co, jeśli zrobi się tak ciasno, że będzie musiała pełznąć i nagle okaże się, że to koniec, ślepa ściana? Jak wtedy zawróci?
Położyła się na brzuchu i schowała twarz w dłoniach. „Chcę się obudzić chcę się obudzić chcę się obudzić chcę się obudzić chcę...” – zaczęła powtarzać jak mantrę.
- Chrum, chrum – usłyszała nagle tuż nad uchem i zanim ogarnęła ją ciemność, dobiegł ją jeszcze dziecięcy, odległy głos:
- Uciekaj...

12 comments:

  1. Zapowiada się mrocznie i ciekawie... Wciąga!

    ReplyDelete
  2. Mm. Będzie ciekawie. Samo "Pan Zły Szeląg" nasuwa mi na myśl ciekawy koncept postaci do zilustrowania.
    Ale więcej psychiki bym w to wrzucił, a mniej strachów i wiązów. Więcej surrealizmu, absurdu, wszak to sen! :)
    Pozdrawiam, czekam na więcej.

    ReplyDelete
  3. gratuluję frazy:

    słowa wypluwane z chciwością

    ReplyDelete
  4. te dziecięce głosiki...brr...

    super! szkoda, że tylko kawałek...

    ReplyDelete
  5. za Latarnikiem: wciąga ! :)
    Freddy Krueger mi się przypomniał ... brrr

    ReplyDelete
  6. Drugi kawałek? To by było na tyle - reszty szukać niedługo w większych czasopismach fantastycznych;)) Jeśli w pół roku nikt mi tego nie kupi, wrzucę na bloga całość.

    ReplyDelete
  7. Zatem: nigdy nie wrzuć tu całości!:)

    ReplyDelete
  8. Jednak się udało! "Magazyn Fantastyczny" wziął ode mnie całość. Wychodzi za miesiąc. Ponieważ pokaźnych rozmiarów, tekst będzie gwoździem numeru:). Dziękuję wszystkim za trzymanie kciuków i dopingowanie:).

    ReplyDelete
  9. To wspaniała wiadomość! Gratuluję :) Myślę, że to naprawdę dobry znak, znak, że nadchodzący rok będzie po stokroć lepszy od tego, który tak się dał we znaki. Dla mnie też nieśmiało życzyłabym sobie tego - nie publikacji ;) ale trochę wytchnienia.

    Serdecznie pozdrawiam

    ReplyDelete
  10. Wytchnienie -Jezu, tak. Tego najbardziej mi brakuje. Mam nadzieję Ada, że znajdziesz swoje schronienie.

    ReplyDelete