Thursday, 11 September 2014

Lista króciutka oraz Petia ponownie

 
Żałuję trochę, że ten blog nie może być zupełnie anonimowym dziennikiem, odwiedzają mnie tutaj znajomi, których znam w realu, z drugiej strony mam jeszcze papierowy dziennik, w stu procentach nieocenzurowany, więc tutaj mogę zawsze zostawić trochę niedopowiedzeń.
   Pomijając cały łańcuch przycznowo-skutkowy, który do tego doprowadził, Petia zgodziła się spróbować jeszcze raz. Po naszych burzliwych perypetiach, mam dla niej dużo podziwu, że zdecydowała się na jeszcze jedno podejście. Trochę to jednak potrwa. Ma zobowiązania wobec rodziny i pracy. Powinno się udać do końca października. Będę miał wtedy już podwójny pokój, kiedy wróci z Czech.
   Tania zaczęła nowe życie, z nową miłością. Nie chcę więc wisieć na jej wspomnieniu, jak opętany żałobnik:) Jesteśmy bliskimi przyjaciółmi, to już zostanie na zawsze. Z Petią mamy trochę problemów i niezgodności, ale z drugiej strony mamy też dużo rzeczy, które nas łączą, i które nie pozwalają nam się od siebie oderwać, choć próbowaliśmy nie wiem ile już razy.

   Lista króciutka:

   1. Prawie koniec pierwszego tygodnia pracy w tym roku szkolnym! Jutro tylko trzy godziny i fajrant. Cieszę się, że ten aspekt jest rozwiązany. Wiadomo, że czasami się nie chce, jak to w pracy – nikt nie lubi sprzedawać swojego czasu. Na szczęście rekompensują to inne rzeczy – satysfakcja z robienia czegoś pożytecznego i dobrego, zarobki większe od minimum, szacunek społeczny.

   2. Wczoraj po powrocie z pracy trafiłem akurat na małą wystawę obrazów Laury. Młodej litewskiej artystki z naszego skłotu. Zorganizowała z przyjaciółmi mały wernisaż w jednym z pokojów. Fajnie im to wyszło. Mnóstwo świec, wino, dobre sery, świetna muzyka. Choć miałem nie palić, to poddałem się świątecznej, beztroskiej atmosferze i wmieszałem się w tłum z nieodłącznym papierosem i lampką wina, rozmawiając ze wszystkimi. Najdłużej z Marco. Portugalczyk, młody chłopak, przyjechał do Londynu tylko na kilka dni, żeby wziąć udział w konkursie o grant, jako perkusista. Dziś rano miał przesłuchanie.

   3. Kolejne podejście do niepalenia. Grunt to nie przestawać próbować. Cały dzień bez fajki. Od jutra poranna gimnastyka. Teraz, kiedy chmury trochę się rozwiały, mój instynkt autodestrukcyjny osłabł z lekka:) Myślę, że muszę popracować trochę nad samodyscypliną. Przez długi czas byłem zbyt surowy dla siebie. Później odreagowałem w ten sposób, że postanowiłem nie walczyć z niczym, w ten sposób zaprzyjaźniając się z całością mnie, a nie tylko z ideałem osobowościowym. Myślę, że teraz byłoby dobrze znaleźć wewnętrzną siłę w zrównoważonej samodyscyplinie. Choć mi się nie chce za bardzo. Więc krok po kroku, naturalnie. Bitwa z fajkami wystarczy mi na ten czas.



2 comments: