Saturday, 13 September 2014

Zakląć rzeczywistość

   Dziś rano znów pojechaliśmy całą paczką na targ warzywny w Vauxhall. Niesamowita sprawa - ogromny plac pełen hurtowni, a przed każdą tony warzyw i owoców, które mają być wyrzucone, bo nie są pierwszej już świeżości. Ziemniaki, cukinie, kalafiory, śliwki, jabłka, winogrona, szpinak, banany, awokado, seler, okra, kapusta, jarmuż, długo by wymieniać. Darmowy raj:) Trzeba tylko uważać na ochronę, bo przeganiają, ale póki co nikt nas nie napastował. Zaraz po powrocie część skłotu zajęła się myciem wszystkiego, a ja od razu wziąłem się za gotowanie. Pieczone warzywka i sos ze świeżej mięty, palce lizać.
   Nie udało mi się przetrwać trzeciego dnia bez palenia. Brakuje motywacji. Na razie ograniczę do minimum i spróbuję niedługo jeszcze raz. Odkąd załataliśmy nasze problemy z Petią, nie palę przynajmniej łańcuchowo, jestem spokojniejszy.
   Wczoraj zmieniłem status na facebooku na "w związku". Potrzebowałem takiego ruchu. Wcześniej ciągle się wahałem, co było chyba głównym powodem naszych zgrzytów z Petią. Czuję, że teraz chciałbym mocniej się zadedykować. Nie byłem do końca fair wobec niej, utknięty w połowie drogi. Tak się dziewczyn nie traktuje:)
   Tania w Kalkucie. Bardzo zbliżyła się z córką Bhrigu (jej chłopaka). Nie mamy okazji dużo się komunikować. Mam nadzieję, że wszystko jej tam wyjdzie. Wspieram się na odległość ile możemy.
   Poniżej stary obrazek, narysowany jeszcze w Kopenhadze, gdzie byłem zmuszony skippingować. Wtedy jednak nie podobało mi się za bardzo. Byłem świeżo po załamaniu nerwowym, nerwy w strzępach, męczyłem się. Próbowałem jednak śmiać się z tego:) Myślę, że to taki sposób na zaklęcie rzeczywistości.

2 comments:

  1. Vauxhall (& skłoty streathamskie) rulez! (i ja tam byłem: miód i… itd.) ;)

    ReplyDelete
  2. Haha, nie podejrzewałem, że ty w takich klimatach siedziałeś:) No ale ty jesteś człowiek enigma, bardziej tajemniczy jak Batman, co ja tam mogę wiedzieć na pewno ;)

    ReplyDelete