Wracałem już po ciemku, słuchając Trójki i ciesząc się ciepłym schronieniem złotej od świateł autostrady.
Teraz już w domu. Słucham Adama Struga przy kominku (amana mana mana ma:). Ciągle mi smutno. Przydałoby się niedługo rozebrać choinkę. Może jutro się zmobilizuję.
Odczuwam dziś mocno samotność. Zrobiłem cały półmisek suszonych pomidorów z czosnkiem, oliwkami i ziołami. Wyszły przepyszne. Chcesz spróbować, dziewczyno? Posmaruję ci do tego chleba masłem i ukroję kawałeczek sera z dziurami. Tak smakuje najlepiej. Do tego gorąca herbata, albo lampka reńskiego wina, co wolisz. W telewizji puszczają Gordona Ramseya, obejrzymy tego sympatycznego gbura. Mówisz, że jemu też by smakowały moje suszone pomidory na lekko czerstwym chlebie? Ja też tak myślę. Pojedziemy jutro na Słowację? Pooglądamy z oddali Tatry, a później zjemy coś w karczmie, wydamy moje zaoszczędzone euro, co ty na to? Że nic z tego? Bo nie istniejesz? To nic, głuptasie. Takie drobiazgi nigdy mi nie przeszkadzały.

No comments:
Post a Comment