Thursday, 17 January 2019

Drobiazgi

   Pojechałem do Bielska. Odwiedziłem mój sklep z papierosami elektronicznymi i kupiłem zapasową grzałkę. Później zakopałem się w księgarni na godzinę. Postanowiłem, że kupię sobie książkę za ostatnią kasę. Zdecydowałem się na tomik poezji Haliny Poświatowskiej. Ale i tak mnie serce zabolało, bo okazało się, że wyszło trzytomowe wydanie dzieł zebranych Jeremiego Przybory. Wszystkie piosenki, wiersze, listy z podróży i inne rzeczy. No ale nie było mnie stać na wydanie prawie trzystu złotych. To będzie mój następny zakup, kiedy wpadnie trochę gotówki.
   Wracałem już po ciemku, słuchając Trójki i ciesząc się ciepłym schronieniem złotej od świateł autostrady.
   Teraz już w domu. Słucham Adama Struga przy kominku (amana mana mana ma:). Ciągle mi smutno. Przydałoby się niedługo rozebrać choinkę. Może jutro się zmobilizuję.
   Odczuwam dziś mocno samotność. Zrobiłem cały półmisek suszonych pomidorów z czosnkiem, oliwkami i ziołami. Wyszły przepyszne. Chcesz spróbować, dziewczyno? Posmaruję ci do tego chleba masłem i ukroję kawałeczek sera z dziurami. Tak smakuje najlepiej. Do tego gorąca herbata, albo lampka reńskiego wina, co wolisz. W telewizji puszczają Gordona Ramseya, obejrzymy tego sympatycznego gbura. Mówisz, że jemu też by smakowały moje suszone pomidory na lekko czerstwym chlebie? Ja też tak myślę. Pojedziemy jutro na Słowację? Pooglądamy z oddali Tatry, a później zjemy coś w karczmie, wydamy moje zaoszczędzone euro, co ty na to? Że nic z tego? Bo nie istniejesz? To nic, głuptasie. Takie drobiazgi nigdy mi nie przeszkadzały.

No comments:

Post a Comment